Dlaczego tak…

2014.05.29.1W ostatnim numerze gazety Życie Siedleckie zamieszczone zostały dwa artykuły na temat naszej gminy i problemów poruszanych na Sesjach Rady Gminy. Jak widać, poważny „punkt zapalny” w rozważaniach radnych Gminy i Wójta Gminy obecnie stanowi rzeka Bojewka i jeden z mostków łączących oba jej brzegi. Ciekawe też są pomysły P. Wójta, które, jak podaje autor tekstów, „są nieco na wyrost”.

Oceńcie Państwo sami treść medialnych „rewelacji” o naszej Gminie, których fragmenty dostępne są na stronie internetowej publikującej je gazety.

Czyż nie trąci tu ironią i czy wkrótce nie staniemy się źródłem inspiracji dla innych mediów o szerszym zasięgu? A z drugiej strony – czy sprawy poruszane w artykułach nie mogą być załatwiane wyłącznie na forum gminnym? Dlaczego, dlaczego…

(Nie)potrzebny most na Bojewce

środa, 28 maja 2014

Dyskusja o rozbiórce starego mostu na Bojewce w Sadownem i wybudowaniu nowego, przy zbiegu ulic Strażackiej i Wycecha, trwa wśród radnych już od kilku lat.

– Trzeba się zastanowić jak rozwiązać problem Bojewki. Woda nie przepływa pod mostem na ulicy Strażackiej, tam jest za mały przepust. Zwracamy się do wójta o znalezienie środków finansowych na poprawę stanu rzeki – taki apel kierowali jeszcze kilka lat temu. (…) Dla wszystkich poszerzenie rzeki i przebudowa mostu to rzecz oczywista, jednak do tej pory niewiele w tej kwestii zrobiono.

Niszczycielska siła rzeczki
Rzeka Bojewka gdy przychodzą ulewy ma siłę niszczycielską, zmienia się w rwący strumień, zalewający posesje, podwórka, domy, a nawet kanalizację. Tak było w czerwcu, dwa lata temu. Wystarczyło kilkadziesiąt minut aby okoliczne ulice i pola zostały zalane. Najbardziej poszkodowani zarzucili władzom gminnym zaniechania przy oczyszczaniu koryta rzeki. Jednak adresatem tych żali, zdaniem wójta, powinien być Wojewódzki Zarząd Melioracji Wodnej, prawnie właściciel rzek.

Przypadek bez precedensu
– Przed wszystkim chodzi o współdziałanie i podjęte zobowiązania, żeby zrealizować tę inwestycję. Jest to jedyny przypadek w powiecie węgrowskim gdzie miejscowość jest zalewana przez rzekę. Owszem zdarzają się podtopienia, wynikające z nieodpływania wody deszczowej ale żeby rzeka zalewała gminę, to jest przypadek bez precedensu. Rozmowy aby problem rozwiązać trwają już ze dwa lata i nic z tego nie wynika. Każdy „ciągnie do siebie”, tak aby zrobić najwięcej w swoim okręgu wyborczym – stwierdził Marek Renik, radny powiatowy.
Zdaniem wójta Zdzisława Tracza sprawa wcale nie jest taka klarowna, a specjaliści uważają, że owszem most można przebudować ale tak aby światło mostu miało dwa-trzy metry. Poza tym koszt budowy to ponad sto tysięcy złotych, a w kasie gminy na ten cel jest …10 tysięcy złotych. Dodatkowo na wykonanie tego zadania konieczne jest uzyskanie pozwolenia. Inwestycja nie może być traktowana jako remont.

Przebudowa i poszerzenie
Radny powiatowy Marek Renik powołuje się na ustalenia jakie w ubiegłym roku zawarły gmina i WZMiUW. Zdecydowano wówczas, że to gmina zajmie się pracami związanymi z przebudową mostu, a związek melioracji poszerzy koryto rzeki. – W tej chwili do rozwiązania problemu brakuje jednego elementu – mostu. Na Bojewce nie będzie nic robione dopóki go nie wykonamy – powiedział na sesji rady M. Renik. Z kolei wójt Sadownego potwierdził wolę działania i przystąpienia do inwestycji. – Ta sprawa tylko z pozoru wygląda na skomplikowaną. W rzeczywistości jest bardzo prosta. Jak się rozbierze most to trzeba go zrobić i to jest normalne. Myślę, że w najbliższym czasie będzie odpowiedź jakie środki zostaną na ten cel przeznaczone – powiedział Z. Tracz.

A może rozebrać
W czasie dyskusji, padły również ze strony niektórych radnych sugestie aby most całkowicie zlikwidować, a prowadzącą do niego ulicę Strażacką zrobić tzw. ślepą. Argumentem miały być koszty budowy, a przede wszystkim pięknie zlokalizowane działki budowlane. Przeciwnicy takiego rozwiązania pytali, jak w takim razie mieliby dojechać mieszkańcy do działek położonych po drugiej stronie Bojewki. 
Pozostaje pytanie, kiedy i czy jeszcze w tej kadencji radni podejmą decyzję dotyczącą tej inwestycji?
LK
Więcej w ŻS z 23 maja

(Nie)realne marzenia wójta

środa, 28 maja 2014

Marzenia ma każdy, dotyczą spraw zarówno spraw rodzinnych, jak i zawodowych. Niektóre przerastają możliwości i stają się tylko mrzonkami.

Wójt gminy Sadowne Zdzisław Tracz należy raczej do ludzi twardo stąpających po ziemi. Jednak niektóre z jego pomysłów i propozycji, które mają „uszczęśliwić” gminę są nieco na wyrost i wpisują się w popularne powiedzenie „mierz siły na zamiary”. A marzenia wójta Tracza są przeogromne. U jednych budzą uśmiech, u innych wzruszenie ramion, są i tacy, którzy mówią wprost, że to megalomania.

Koleją na uczelnię
Od pewnego czasu włodarz Sadownego jest gorącym orędownikiem powołania w gminie wyższej uczelni. Motywuje go do tego dobrze działająca szkoła średnia. O kadrę naukową wójt się nie martwi. Szybka kolej Via Baltica, która ma niebawem powstać spowoduje, że warszawscy wykładowcy nie będą mieli problemu aby szybko i komfortowo dotrzeć na wykłady. – Wierzę, że tak się stanie. Mam nadzieję, że w najbliższej perspektywie uda się, z pomocą powiatu zbudować w Sadownem stację przeładunkową. Modernizowana linia kolejowa może się stać elementem przeprawy, między innymi ciężkich samochodów ciężarowych, które bez przerwy korkują nasze drogi, niszcząc nawierzchnię, zagrażając bezpieczeństwu innych użytkowników. Wokół stacji kolejowej znajduje się ponad osiem hektarów gruntów, które moglibyśmy na ten cel przeznaczyć – mówił podczas sesji rady gminy wójt Zdzisław Tracz. Nawiązał przy tym do współpracy z powiatem. Wydaje się jednak, że ten pomysł musi poczekać na realizację. Są ważniejsze zadania, które wymagają nakładów. – Przykładem może być ulica Kościuszki, gdzie wykonanie chodników i odwodnienia to koszt około trzech milionów złotych. A tego bez 50 procentowej pomocy ze strony gminy nie uda się wykonać – studził zapał starosta węgrowski Krzysztof Fedorczyk.

Port lotniczy Morzyczyn
Drugim „kosmicznym” pomysłem wójta jest budowa lotniska w Morzyczynie Włościańskim. Pomysł o tyle kuriozalny, co nie realny. Jednak Zdzisław Tracz nie traci nadziei. Podczas sesji rady do tematu wraca, przekonując o potrzebie i wartości swojego planu. Oponenci wójta twierdzą, że nad Morzyczynem już kołują ale nie samoloty, tylko ptaki. A inni wręcz nawołują aby wójt wreszcie zszedł na ziemię i zajął się naprawdę ważnymi sprawami, a tych w gminie nie brakuje.
LK
Więcej w ŻS z 23 maja

Tekst/foto: sch

Źródło: www.zyciesiedleckie.pl