List do Pani M

???????????????????????????????Witam bardzo serdecznie Droga Pani M!

Słowa moje niech na początku listu będą przeprosinami za brak pamięci o Pani i opieszałość w realizacji ustaleń na temat informowania o życiu w tak odległym kraju, jakim jest nasz ojczysty Kazachstan. Zapewne Pani pamięta wydarzenia opisywane przeze mnie w pierwszych listach, które tytułowałem: List do Pani M i Ach ten Kazachstan… Sytuacja bardzo się nie zmienia, choć czas jest nieubłagany.

2016.05.01.1Przyszła do nas wiosna, robi się barwnie i przyroda budzi się do życia. Wszystko to napawa optymizmem i pozwala patrzeć z nadzieją w przyszłość. My, biedni mieszkańcy „azjatyckiego kraju” wegetujemy i jesteśmy zdani przeważnie na pamięć innych, mających w tym kraju coś do powiedzenia. No właśnie, jesteśmy zdani… wyłącznie…

Wracając do moich poprzednich listów, sytuacja jest bez zmian, ale to nas nie martwi. Mamy „święty” spokój, a dzięki odsunięciu nas od „normalnego” życia regionu, do którego należymy, nie musimy angażować się w coraz to nowe inicjatywy naszych sąsiadów. To i dobrze… tak wygląda właśnie nasz, kazachski „święty spokój”.

???????????????????????????????Obiecałem sobie, że nie będę zaśmiecał Pani umysłu naszymi przyziemnymi sprawami. Zapewne Pani, na tej obczyźnie, ma niemniejsze problemy, a jak wiem – są one chyba bardziej denerwujące i mocno rzutują na codzienne życie. Dlatego nie będę narzekał. Jak to mówią: wystarczy podejść do okna i wyjrzeć przez nie. Co widzimy? Szarą rzeczywistość, którą może rozświetlić mały promyk Słońca, a w naszym przypadku – choć drobna, ale pozytywna informacja. Takie też się czasami zdarzają i czekamy na nie!

Otóż, Droga Pani, nasi sąsiedzi rozwijają się z dnia na dzień. Region pięknieje, są nowe inicjatywy i wiele planów na przyszłość. A, jak pisałem na początku, przyszła wiosna, która nastraja też pozytywnie. Wkrótce czekają nas nowe wydarzenia, może i my się w nie włączymy. Będziemy być może też świętować. Rozwija się kultura i sztuka. Prostuję, może tylko sztuka, w której lokalni twórcy uczą się stawiać pierwsze kroki, bo z „kulturą” jest gorzej – w tym dosłownym znaczeniu. Czasami jest to zaskakujące, a i jest też nad czym się zastanawiać. Choćby jakie jest przesłanie, co chciał przez to artysta osiągnąć i do kogo dotrzeć?

Sztuką rozumianą przez nas są np. obrazy tworzone przez malarzy podczas kolejnych miejscowych plenerów malarskich, rzeźby, których ciągle nam przybywa i inne artystyczne eksponaty. To rozumiemy i całym sercem jesteśmy za wprowadzaniem tego rodzaju sztuki „pod nasze strzechy”. Naprawdę, to nie żart – o jakże pragniemy takiej sztuki przez duże „S”. Ale… lokalni twórcy idą dalej. Napawa nas to optymizmem i chęcią dociekania sensu wyrażania przez nich swoich uczuć i tzw. przesłania.

Pójście ze sztuką „dalej”, to również wyjście z nią ku oczekiwaniom odbiorców – dosłownie i w przenośni. Być może zbliża się jakiś konkurs lub plenerowy pokaz twórczości artystycznej. Nasi „twórcy” nie czekają na żadne ponaglenia i hasła w rodzaju: „do boju” i ruszają sami. Co ciekawe, korzystają wyłącznie z materiałów ogólnodostępnych, które wtapiają się plastycznie w ich ekspozycje i otoczenie. Ważny jest też pomysł, który może zrodzić nowy kierunek twórczości artystycznej.

2016.05.01.4Nie wie Pani o co chodzi? Być może tłumaczę trochę zawile, ale tego rodzaju twórczość też jest zawiła i zrozumienie może przyjść po pewnym, dłuższym czasie. Sztuka dotychczas nie wchodziła nikomu w drogę… Ten kierunek jest inny, on wychodzi ku nam – właśnie „na drogę”.

Niestety twórca lokalny, a może bardziej twórcy, inspirują się być może ciekawymi pozycjami kinematografii, w których przesłaniem było: „ja nie skorzystom i innemu nie dom” lub „sąd sądem, ale sprawiedliwość i tak musi być po naszej stronie”.

2016.05.01.5Droga Pani M! Wracając do biednego Kazachstanu, mogę tylko powiedzieć, że nowy kierunek twórczości odcina nam kolejną drogę do świata (dosłownie – przypis autora). Być może jeszcze nie ostatnią, ale znacznie ograniczającą nasz pochód w XXI wiek. Jak pisałem, poza tym wszystko jest świetnie, jesteśmy optymistami i będziemy sobie dalej radzić „sami”. Przyjdzie być może czas, że i my staniemy się twórczy i twórcami nowych kierunków, które nam, biednym Kazachom będą odpowiadały. Staniemy na progu tej Europy, ale już ze swoimi warunkami i konkretnymi planami na przyszłość. Niczego nie będziemy żądać i oczekiwać – być może nam się też coś należy tak, jak innym narodom tej wspólnoty. Zobaczymy co czas przyniesie.

Niech te słowa nie wpłyną źle na Pani opinię o nas i naszych sąsiadach. Damy radę, jako to bywało w przeszłości. Trzyma Pani za nas kciuki.

Życzę zdrowia i spokoju, a i jeszcze jedno – nie zapomina Pani o nas. Do miłego…

P.S. Jeśli Pani może, to korzysta z kontaktów z „wielką” sztuką. Może pomoże nam Pani wtedy nadać nazwę dla nowego kierunku w naszej, lokalnej sztuce.

Drugie P.S. Dziękujemy twórcom, artystom za nowe, lokalne inicjatywy. Życzymy zdrowia!!!

Tekst/foto: sch

1 Comment

  1. admin

    Szanowny Panie Redaktorze!Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem List do Pani M i zadumałem się nad tym artykułem. Artykuł jak artykuł napisany bardzo oględnie i delikatnie . Ale jednocześnie nasunęło mi się kilka uwag, które pozwolę sobie przytoczyć.Wiem że w Sadowem działa Dom Kultury, który preferuje i rozwija różne gałęzie sztuki takie jak malarstwo, które uczy przyszłych adeptów sztuki malarstwa, malowanie obrazów akwarelą, olejem, temperą, garncarstwa z gliny oraz wypalania jej w żywym ogniu i powlekanie wypalonych figur z gliny polewą. Natomiast budowanie i wykonywanie instalacji w plenerze nie ma takiego koła zainteresowania w GOK-u…W niedzielę skończywszy obiad wyruszyłem z psem na spacer krętymi ścieżkami naszego Kazachstanu. Po przejściu od domu około 500 metrów oniemiałem – droga leśna dochodząca do drogi prowadzącej do miejscowości OCIĘTE była zablokowana chrustem i gałęziami, dalej wiekowe dęby były zabezpieczone taśmą biało czerwoną. A między dębami rzucone słupy betonowe zabezpieczające przejazd między nimi. Podejrzewam, że dla czołgów i Skotów oraz BTR–ów. Instalacja bardzo ciekawa, wnosząca nowe pierwiastki do kanonów sztuki współczesnej. Osobiścielubię takie instalacje, kilka widziałem osobiście w Warszawie w Zachęcie takie, jak Obieranie kartofli w kuchni, Papież przygnieciony meteorytem. Żałuję, że nie stać mnie było pojechać do Rzeszowa, gdzie autor instalacji stworzył wystawę o akcencie koprofilnym. Jestem bardzo rad, że nasza gmina Sadowne lokuje się w czołówce artystycznej Polski tworzenia instalacji artystycznych i żałuję tylko, że autor nie podał nazwy instalacji i nazwiska . Ale moja wdzięczność jest ogromna – chwała mu i wnioskuję o przyznanie mu Medalu, jeżeli takowy istnieje: „Zasłużony dla Gminy Sadowne”. Nie będziemy już parnasem Europy. Niech nam żyje i tworzy następne instalacje. Moje gratulacje i symboliczny bukiet.Autor: WO