W Miedznej staje kościół murowany,
…moskwiczą w ostrowskich szkołach, rozstrzelanie grasujących pod Węgrowem warszawskich bandytów, napad na księdza pod Zembrowem, proboszcz z Zuzeli odmawia posług religijnych nieprawomyślnym, posterunkowy z Nura zabija kobietę.
Drewniany kościół w Miedznej jeszcze stoi, ale tylko dlatego, że ze wszystkich stron jest popodpierany. Na szczęście, kosztem po części dziedziczki, a po części parafian, wkrótce nowy kościół stanie i to murowany, piękny choć skromny, „o trzech nawach i jednej wieży na froncie”.
Ostrowski czytelnik wydawanego poza zasięgiem carskiej cenzury pisma „Polak” pisze szczerze o tym, jak w jego mieście stoją sprawy. Czy w szkole naucza Polak, czy Moskalka, to każde usiłuje przerobić dzieci i młodzież na kochających imperatora, posłusznych poddanych. Trwa wojna rosyjsko-japońska, a nieprzesadnie lojalni wobec caratu mieszkańcy Ostrowi, niechętnie solidaryzują się z walczącymi na Dalekim Wschodzie sołdatami.
Wojna z Japonią zmobilizowała Polaków do śmiałych wystąpień patriotycznych. Zuchwalej poczynają sobie jednak i bandyci. Gazety pełne są doniesień o rabunkach, napadach na drogach, zbrodniach. Właśnie w rubryce kryminalnej ukazała się notka nowa, o napadzie na proboszcza z Zembrowa. Postrachem okolic Węgrowa i Łochowa była przez dłuższy czas przybyła tam z Warszawy na gościnne występy banda. Ośmiu członków ujęto, podług praw stanu wojennego szybko osądzono, po czym równie szybko rozstrzelano.
