Trasa piesza nr 1

„Sadowieńskie spacery” – na początek proponujemy wycieczkę ku temu, co najbardziej w Sadownem widoczne.

Nad panoramą Sadownego górują dostrzegalne z wielu punktów wieże pięknego, neogotyckiego kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela i właśnie pierwsze kroki wypada skierować tamże (mapka trasy dostępna jest na stronie https://www.MapFab.com/map/z0o/Sadowne-trasa-piesza-nr-1).


Ale nie tak bezpośrednio i nie najkrótszą drogą spod Domu Kultury, a nieco dalszą, za to spokojniejszą trasą. Ruszmy więc główną ulicą osady – ul. T. Kościuszki, nieco na południe, by skręcić w pierwszą odchodzącą w lewo ulicę Armii Krajowej. To część szlaku przemierzanego co roku podczas procesji Bożego Ciała przez tysiące mieszkańców i gości. Uliczką Armii Krajowej dojdziemy rychło do Strażackiej, a nią do Placu Kościelnego. Po poznaniu skweru, kościoła z otoczeniem i plebanii proponujemy wędrówkę na cmentarz, potem polną drogą (bezdrożem) nad Bojewką, by powrócić uliczkami osiedlowymi do GOK-u.

Jeszcze na ul. Kościuszki dostrzeżecie niemal vis a vis startu piekarnię oferującą nie tylko wiele rodzajów chleba i bułek, ale także smaczne i tanie wyroby cukiernicze. Przez wiele lat stanowiła ona własność tragicznie doświadczonej podczas II wojny światowej rodziny Lubkiewiczów (o tym bliżej przy opisie spaceru ul. Mazowiecką). Tuż za nią piętrowy budynek będący niegdyś pawilonem sklepowym GS-u, niedawno jeszcze salą Królestwa Świadków Jehowy, a teraz adaptowany na cele handlowe. Za nim niegdyś przez lata mieściła się Poczta.

Skręciwszy w Armii Krajowej z pewnością dostrzeżecie wśród posesji z domkami po lewej zabudowania gospodarcze (blisko drewniane stodółki, chlewiki). Jeszcze kilkadziesiąt lat temu osiedle między ulicami Kościuszki, Armii Krajowej, Bojewką i Strażacką nie istniało, a wśród pól było zaledwie kilka zabudowań i zagród rolników. Teraz rolników w okolicy zaledwie dwóch, a zadbanych posesji z parterowymi domkami i niewielkimi ogródkami dziesiątki.

Przez wieki u wlotu Strażackiej mieściły się zagrody 4-5 włościan przydzielonych proboszczowi i raz w tygodniu odrabiających na jego włókach dziesięcinę. Gdy na Strażackiej spojrzymy w prawo zobaczymy piękną kapliczką z figurką Chrystusa, gdzie zawsze na Boże Ciało ostatni z wiosennych ołtarzy, dalej wśród gęstej zabudowy wjazd do „Drew-Sadu”, gdzie mnóstwo liściastego drewna w dobrym gatunku, a po lewo budynek gospodarczy ZGK-u (po zlewni mleka) i magazyny „Sad-Polu”, co po GS-ie wszelkie artykuły przemysłowe itp. oferuje.

Gminna Spółdzielnia „Samopomoc Chłopska” przejęła opustoszałe po II wojnie działki sadowieńskich Żydów. Na nieużytkach między Strażacką a Kościuszki, a dalej w Choinie przy Mazowieckiej było ok. 30. posesji żydowskich. Fragmenty tory z ich Bożnicy można obejrzeć w naszym Muzeum Ziemi Sadowieńskiej.

A u wylotu Strażackiej z lewej zauważymy zaplecze Banku Spółdzielczego i Urzędu Gminy oraz garaże Remizy Ochotniczej Straży Pożarnej (niedawno „stuknęło” jej 90 lat), do której budynek gminny dostawiono. Przed wejściem do Remizy (od północy) zwróćmy uwagę na rzeźbę św. Floriana. A z prawej ponownie rolniczy relikt – stodółka. Przed nią już zabudowane działki. Wcześniej wiejskie siedlisko otoczone było do Placu Kościelnego targowiskiem, gdzie pod nobliwymi wiązami swe budki mieli masarze i rzeźnicy. A na „targu” można było też kupić wszystko, co wieś oferowała: jaja, gomółki serów, osełki masła, drób, króliki, cielęta, zboże itp.

Ze Strażackiej skręćmy w prawo i za parkingiem śmiało wejdźmy w alejkę wiodącą po skosie do Kościoła. Skwerek przed świątynią urządzono już w 1955 r., przedtem w miejscu tym stał stary wikariat. Na środku odrestaurowanego niedawno skweru, gdzie alejki krzyżują się, stoi pomnik Prymasa Stefana Wyszyńskiego, którego ojciec był organistą w pobliskiej Prostyni. Po lewej, wśród niewielkich sosen, dostrzeżemy rzeźbę patrona myśliwych św. Huberta, a idąc dalej, ku bramie kościoła, wspaniałą kapliczkę z 1917 r. Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej, a po prawej głaz upamiętniający 500-lecie Sadownego – więcej>>>

Przed nami nasza świątynia z otaczającym ją, wzniesionym w latach 30. ubiegłego wieku, parkanem z kamieni. W tym miejscu stały już dwa drewniane kościoły, pierwszy erygowany w 1524 r., a drugi w 1748 r. Przy nich, głównie od południa, przez ponad 300 lat grzebano zwłoki parafian. Obecny zbudowano ogromnym wysiłkiem w latach 1906 – 1909. Przed świątynią m.in. pomniki bł. ks. J. Popiełuszki i świętego Papieża Jana Pawła II. Historię Parafii z dziejami kościołów do 1959 r. opisał jeden z proboszczów ks. mgr Piotr Aleksandrowicz, a reprint z jego maszynopisu jest dostępny, jak i inne publikacje dotyczące lokalnej historii, w Gminnej Bibliotece Publicznej w Sadownem więcej>>>

Krótko tylko wzmiankujmy, że wspaniała świątynia liczy 50 m długości, 18 m szerokości, a jej dwie strzeliste wieże są wysokie na 18,66 m. Jej trójnawowe wnętrze kryje trzy piękne ołtarze, wspaniałe sklepienie, wzniosłe kolumny, wiele cennych i przepięknych obrazów, zabytkowe organy, piękną ambonę, pamiątkowe tablice, chorągwie itp. Na podziwianie wszystkich wspaniałości zarezerwujcie sobie naprawdę więcej czasu.

Po opuszczeniu świątyni skierujmy się obok dzwonnicy ku furtce w parkanie od strony północnej. Przed nami dwie plebanie. Ta z prawej to kolejny (po kościele parafialnym) zabytek wpisany do rejestru. Stara plebania zbudowana została w 1827 r. przy dużym zaangażowaniu Andrzeja hrabiego Zamojskiego, którego ojciec Stanisław w 1816 r. dostał od Księstwa Warszawskiego m.in. Dobra Rażnieńskie za twierdzę Zamość.

Po jej nieznacznej rozbudowie mogło w niej zamieszkać nawet siedem osób. W okresie II wojny światowej spokojny azyl w niej znalazło kilku księży spoza parafii. Za plebanią mieściły się budynki gospodarcze dużego probostwa.

Kierując się ku wschodowi drogą na Sadoleś, ujrzymy z prawej, za kościelnym parkanem, nowo oddane targowisko wiejskie – miejsce niedawnych Dożynek Diecezji Drohiczyńskiej. Dalej po lewo, w głębi, z pewnością naszą uwagę przykuje stary, duży murowany dom Szabelskich. Tu bywał wspaniały polski kompozytor Bolesław Szabelski, a wiele faktów, związanych nie tylko z tą okolicą, możemy poznać w książce Teresy Głogowskiej: „Powracające wspomnienia z dzieciństwa” (też dostępna w Gminnej Bibliotece Publicznej).

Przed nami sadowieński cmentarz. Przeniesiony na polecenie władz carskich spod kościoła w 1843 r. To obecnie spora nekropolia, która początkowo zajmowała jedynie widoczne wzgórze. Wejdźmy od zachodu ku pagórkowi. Starą część cmentarza porastają nobliwe dęby szypułkowe, których ogromne gałęzie rozpościerają się, jak baldachimy nad setkami grobów. Niesamowite wrażenie tworzą efekty świetlne od tysięcy płonących w listopadzie lampek, z których jasna łuna podświetla od dołu złote, brązowe i czerwonawe liście pomnikowych dębów. Przy bezwietrznej pogodzie spacer alejkami przypomina zanurzenie w kłęby dymu barwione światełkami z lampek. Nie będziemy Państwu wskazywać trasy cmentarnej wędrówki. Tu nie sposób pobłądzić, a zaznaczymy jedynie, że wędrując alejkami i uważnie spoglądając w bok, odnajdziecie i groby żołnierzy września, co bohatersko bronili Sadownego w 1939 r., i partyzantów z Armii Krajowej, i wielu, wielu ludzi, którzy w historii tych ziem zapisali się złotymi zgłoskami. Uważni odnajdą może grobowce jeszcze z XIX w. z napisami cyrylicą – więcej>>>

Z cmentarza wyjdźmy bramą od północy i skierujmy się w prawo – do Sadolesia. Zanim szybko miniemy mostek na rzeczce Bojewka, spójrzmy w lewo, by w oddali dostrzec budynek PSB „Mrówka” położony przed krajową „50”, po której przemykają sznury aut.

Za mostkiem skręćmy w mało widoczną polną drogę, co ciągnie się ku południowi wzdłuż Bojewki w kierunku lasu Jegiel. Tu doświadczycie sami jak w Sadownem powstawały ulice, nim dojdziemy do żwirówki na Grzymały, przejdziemy koleinami powstałymi na miedzy między polami. Ujrzycie też metalową kładkę nad Bojewką i bród za nią. Tak niegdyś pokonywano rzeczki, gdy jeszcze mostków nie było.

Spacerując tą niemal nieuczęszczaną drogą, możemy z perspektywy obejrzeć panoramę Sadownego. Spacer ten będzie szczególnie ekscytujący w listopadowe, pogodne, bądź mgliste wieczory, bo wówczas widok położonego na pierwszym planie rozświetlonego tysiącami kolorowych lampek cmentarnego wzgórza, a za nim kościoła i osady, robi wręcz baśniowe, tajemnicze wrażenie.

Z lewej dojrzymy kilka letniskowych domków, co przed porośniętą sosenkami Łysą Górką przycupnęły, a przed ul. Bł. E. Grzymały (jeszcze niedawno Cz. Wycecha) budynki: oczyszczalni ścieków Zakładu Gospodarki Komunalnej oraz po Spółdzielni Kółek Rolniczych (obecnie funkcjonuje tu firma EF-Trading) i blok z kilkoma mieszkaniami.

Ulicą Grzymały ruszymy wśród pól i łąk ku zachodowi. Z lewej towarzyszyć nam będzie „ściana” serwitutowego lasu, piękna zwłaszcza jesienią, gdzie stare złoto liści przeplata się z głęboką zielenią kolek. Po kilkuset metrach skręćmy w prawo na mostek przez Bojewkę i ruszmy ponownie ul. Strażacką wśród jednorodzinnych, zadbanych domostw.

Zaraz skręćmy w lewo w zadbaną, ze świeżą kostką, ulicę Kazimierza Stefanowicza (w końcu bohaterski patron doczekał się zagospodarowania ulicy tak, że tylko życzyć należy, by wszystkie nasze uliczki tak wyglądały),

a z niej w prawo, w Polną, którą dojdziemy do Armii Krajowej, nią w lewo do Kościuszki i w prawo do naszego GOK-u.

Przespacerujemy zaledwie około 4 km, „okrążając” centrum wsi od wschodu, a czas wędrówki trudno określić, bo przecież miejsc, które przykują naszą uwagę, zmuszą do zatrzymania, refleksji czy zadumy, jest wiele.

Tekst: RW

Foto: Sławek Chyliński