Wspomnienia – alfabet sadowieński (litera C)
Strasznie galopujemy z tym alfabetem i szybko dotarliśmy do litery C. Dobrze, że Pani Irena zaopatrzyła już nasz Portal w wykaz alfabetyczny pozostałych mieszkańców powojennego Sadownego. Zapraszamy do lektury.
C
CEGŁOWSKI Stanisław – mieszkał w tzw. Kantorze, w jednym z trzech domów (drewnianych baraków tam stojących), co go później z placem kupili Mazurkowie. W czasie okupacji była tam szkoła, bo w 1942 r. Niemcy w budynku szkolnym przy ul. Kościuszki zrobili szpital dla chorych na tyfus. W czasie okupacji, w roku 1940 lub 1941, zaprosił na swoje imieniny kilku kolegów: Józefów Gałązkę i Konika i innych. Poczęstował ich alkoholem i kotletami mięsnymi, które zjedli z apetytem. Zaszczekał, a któryś wtedy spytał, gdzie ma dużego psa, który zawsze był u niego. Cegłowski odpowiedział, że przed chwilą go zjedliście. Zerwali się wybiegając na podwórko i wymiotując. Cegłowski jeszcze w czasie wojny gdzieś się wyprowadził.
CELMEROWIE Stanisław i Helena (wdowa Rudnikowa po Mieczysławie) mieszkali na początku Draku w niewielkim drewnianym domku stojącym po prawej za Wilczyńską (Oksydowiczową) na porośniętym sosnami pagórku. Ona miała syna Czesława lub Stanisława, który po skończeniu liceum został wojskowym. S. Rudnik był gajowym, Celmer był chyba policjantem w Sadownem, a Helena nigdzie nie pracowała.
CHACIŃSKI Czesław – wikary, który uczył mnie w szkole religii. Nie lubił dziewcząt, kazał nam chodzić bawić się na boisko, a tylko z chłopcami prowadził lekcje w klasie. Raz, po zimowych feriach, wystawiał stopnie na półrocze. Do odpowiedzi wywołał Jankę Jagusiównę zadając trzy pytania. Ona na jedno odpowiedziała wyczerpująco, na drugie średnio, a po trzecim zaczęła się jąkać i nie skończyła odpowiedzi, bo jej przerwał mówiąc: siadaj dwója. Po niej wywołał Witka Jakubowskiego, który gorzej odpowiadał od Janeczki, a ksiądz postawił mu czwórkę. Potem pytał Zdziśka Jula, którego ojciec Władysław prowadził parafialne księgi spisując akta stanu cywilnego. Ten nie odpowiedział na żadne pytanie nawet w połowie i też dostał czwórkę. Wtedy powiedziałam głośno, że to niesprawiedliwe. Zdenerwowany ksiądz krzyknął kto to powiedział, a wokół szeptali bym się nie przyznawała. Ja wstałam i przyznałam się. Wikary wezwał mnie do siebie, wziął szeroką linijkę, kazał wyciągnąć „łapy”, a ja je schowałam za plecy, i tak kilka razy. Potem poskarżył się na moje zachowanie i na półrocze miałam z zachowania czwórę. Ale jak odwiedził Nozderków, to wywołał tatę i przeprosił, że źle się zachował.
CHEŁCHOWSCY Edward i Feliksa – małżeństwo zamieszkujące przy ul. Kościuszki (dom przed Zaściankiem). Ona pochodziła z Piotrkowa Trybunalskiego, on był chyba rzeźnikiem. Mieli troje dzieci: Helenę, Henrykę i chyba Władysława. Helena wyszła za Czesława Chludzińskiego, a pozostali wyprowadzili się. Feliksa później została kucharką w nowo otwartym najpierw u Maciochów, a później w części ich domu przedszkolu.
CHEŁCHOWSCY Julian i Paulina – małżeństwo zamieszkujące już przed wojną przy ul. Kościuszki przed Baranowskimi. W ich domu mieściła się gospoda, którą najpierw miał Julian, a potem syn Eugeniusz, który ożenił się z Józefą Szczucińską. Prócz Eugeniusza mieli też syna Bogusława i córkę Irenę, co wyszła za Janikowskiego. Eugeniusz był partyzantem AK. Eugeniusz i Józefa mieli córkę Urszulę i syna Zbigniewa. Ich gospoda została przejęta przez G.S. i nazywała się „Podlasianka”, a Józefa była tam kierowniczką. Gospoda istniała do pobudowania przez G.S. „Zaścianka”.
CHLUDZIŃSCY Czesław (ur. w Grabinach, a mieszkał w Płatkownicy) i Helena z d. Chełchowska – małżeństwo zamieszkujące w pobudowanym przez nich domu przy ul. Kościuszki, gdzie obecnie jest parking sklepu „Robert”. Czesław był urzędnikiem, a potem wieloletnim Sekretarzem w Urzędzie Gromadzkiej Rady Narodowej, a później Urzędzie Gminy w Sadownem. Helena pracowała w biurze mleczarni w Sadownem, a potem w banku, gdzie wiele lat była Dyrektorem Banku Spółdzielczego. Mieli trzy córki: Grażynę – lekarkę weterynarii, co wyszła za mąż za Dzbeńskiego, Elżbietę i Annę.
CHMIELEWSCY Mieczysław i Halina (z d. Rymszo) – małżeństwo wybitnych nauczycieli m.in. WF-u, zamieszkujące w domu przy ul. Grunwaldzkiej na rogu z Kuźnicą. Przybyli w 1951 r. Wychowawcy wielu pokoleń sportowców, tancerzy itp. Ogromnie zasłużeni. On przeżył obóz hitlerowski i katastrofę morską. Był założycielem i Prezesem Koła Polskiego Związku Wędkarskiego. Organizował bale, budował stadion i basen. Ich wychowankowie zwyciężali w wielu konkurencjach sportowych na arenach ogólnopolskich. Sprawili, że nasze liceum było wśród najlepszych szkół na Mazowszu. Mieli dwie córki: Ewę i Małgorzatę, które po studiach i zamążpójściu wyprowadziły się z Sadownego.
CHOJNOWSKA Marianna (zwana Marianką lub Naczyniem Duchownym) – panna zamieszkująca w małym domku z desek na placu Szabelskich naprzeciwko cmentarza. Utrzymywała się z posługiwania księżom wikariuszom i kalikowania tzn. wprawianiem w ruch taką wajchą miechu w kościelnych organach zanim założono elektryczność. U wikariusza Frelka sprzątając i gotując raz przyrządziła jedzenie i kompot w dzbanku, a gdy ten nie chciał jeść i pić, to sama zjadła i wypiła. Wikary wrócił wieczorem i spytał gdzie posiłek, a Marianka mu na to „pytała, będzie jad, nie chciał to zjadła, pytała czy wypije, nie chciał, tom wypiła”. Wynajmowała się trochę do prac polowych i jak raz sadzili kartofle na Płatkownicy u Dyoniziaków, to wróciwszy rozpowiadała ile sztuk posadziła. Mówiła, że liczyła wszystkie swoje kartofle w rządce, ile posadziła rządek i ile osób sadziło.
CHOJNOWSCY Leon i Antonina – mieszkali na Pruskiej Kępie i mieli nieduże gospodarstwo rolne. Mieli troje dzieci: Tadeusza, Henryka i Helenę. Tadeusz i Helena wyprowadzili się nie wiem dokąd, a Henryk był początkowo przy rodzicach, potem w domu opieki, skąd wrócił do rodziców. Leon po śmierci Antoniny ożenił się z Honoratą Kukwa, wdową z Kiełczewa pochodzącą z Krupińskiego. Ona miała syna Stanisława, a razem mieli jeszcze czworo dzieci: Andrzeja, Kazimierza i dwie córki, których imion nie pamiętam (chyba Elżbietę i Janinę). Córki wyprowadziły się w okolice Kołobrzegu. Kazimierz był kawalerem, a Andrzej ożenił się z Henryką Trojanówną z Szynkarzyzny i dochowali się syna i chyba dwóch córek. Stanisław, po ślubie pobudował dom przy ul. Kilińskiego.
CHOJNACKA Maria – panna, dobra nauczycielka historii. Wynajmowała z Ewą Górecką (Ciechanowską) pokój w domu Edwarda i Haliny Sówków. W połowie lat 50. wyprowadziła się.
CHYLIŃSCY Stefan i Anna – małżeństwo, które najpierw zamieszkało w budynku Urzędu Gminy przy ul. Kuźnica, potem zakupiło domek z działką w Gaju od spadkobierców Stanisława Niegowskiego – brata stryjecznego mojego ojca Antoniego z ul. Wiejskiej. Stefan był długie lata milicjantem i komendantem pracującym w Posterunku MO, który najpierw mieścił się w domu Wódków na rogu Kościuszki i Grunwaldzkiej, a potem (od lat 50/60) przy ul. Kościuszki. Mieli trzech synów: Tadeusza, Zbigniewa i Sławomira.
CIECHANOWSCY Antoni z Bendorzyna k. Płocka i Ewa z d. Górecka z Łochowa – przybyli do Sadownego jako nauczyciele. On początkowo i w szkole podstawowej i średniej uczył języka rosyjskiego. Ona pierwszy rok opiekowała się harcerstwem, a potem cały czas w szkole podstawowej uczyła języka polskiego. Po ok. roku od jej sprowadzenia się do Sadownego wzięli ślub i zamieszkali u Edwarda i Haliny Sówków, a potem przeprowadzili się do nowego domu nauczyciela przy ul. Grunwaldzkiej. Mieli troje dzieci: Andrzeja, który został lekarzem, Małgorzatę i Magdalenę.
CIEŚLIŃSCY – Franciszek i Kazimiera – małżeństwo zamieszkujące przy ul. Kościuszki za domem Sówków, obecnie Kowalczyków. Mieli dom razem z piekarnią i sklepem, który przejął syn Stanisław. Ożenił się on z Mućkówną z Sadownego, z którą miał córkę Ewę. Rozwiedli się i żona z córką wyjechały do Warszawy, a Stanisław po kilku latach ożenił się z Aliną z Warszawy.
CIOKOWIE Wacław i Stefania – mieszkali w dużym drewnianym domu, do którego wchodziło się po kilku schodach, położonym w miejscu, gdzie obecnie sklep „Robert”. On był rzeźnikiem, a ona zajmowała się domem, na swoje potrzeby robiła dobre wino z jabłek. Wychowywali Jadwigę Szymczak, która przeprowadziła się do Warszawy. Przed wojną mieli dom i plac, gdzie później była targowica, między Strażacką a Placem Kościelnym. Po śmierci Cioka, Stefania wyszła za mąż za Gruszkę Stanisława.
CZAJKOWIE – Józef i Eugenia z d. Gałązka – mieszkali przy ul. Strażackiej róg Targowej. On był krawcem i kilka lat po wojnie pracował też jako woźny-palacz w szkole. Mieli dwie córki: Marię Irenę i Janinę oraz trzech synów: Jana, Kazimierza i Bogdana. Maria była nauczycielką, a po wyjściu za mąż wyprowadziła się gdzieś pod Węgrów, Janina wyszła za mąż za Stoczkowskiego Zbigniewa, wyprowadziła się do Stoczka, gdzie była fryzjerką. Jan po ślubie pobudował domek na Draku, a potem go sprzedał i się wyprowadził; Kazimierz był piekarzem, mieszkał z rodzicami, szybko się rozwiódł; Bogdan był fryzjerem, miał zakład w domu rodziców, a potem obok w swoim, ożenił się Barbarą Czapla z Sadownego i doczekali się dwóch synów.
CZAJKOWIE – Stanisław i Bronisława – mieszkali przy ul. Grunwaldzkiej. Ona była w partyzantce. Mieli dwóch synów Edwarda i Mariana oraz dwie córki, jedna wyszła za Zaruskiego, a druga za Tachmańskiego (mają syna księdza) i jak i Marian wyprowadziły się z Sadownego. Marian ożenił się z Zofią, mieli dwoje dzieci w Warszawie. Przy ul Grunwaldzkiej pobudowali domek vis a vis domu nauczyciela. Edward w 1953 r. ożenił się z Janiną d. Kądziela c. Adama z ul Wiejskiej. On w domu rodziców miał dobry warsztat stolarski, a Janeczka w GS-ie była pracownikiem umysłowym. Mieli trzy córki: Hannę, Mirosławę i Izabellę.
CZAJKOWIE – Stefan i Władysława z d. Sówka – mieszkali przy ul Wiejskiej, za Brzostkami, a przed Oltonami. Mieli gospodarstwo rolne, a dodatkowo on trudnił się szewstwem. Mieli dwie córki: Janinę, co wyszła za Kalbarczyka Stanisława z Sadolesia tam się wyprowadziła i doczekali się dwóch synów i czterech córek, i Henrykę, która wyszła za Jabłońskiego Jerzego z Bojan i zamieszkali w domu rodziców, mieli troje dzieci. Mieszkała też tam Władki siostra przyrodnia Helena Dąbrowska, co była starszą panną. Pewnego razu na Półpoście, jakaś kawalerka zrobiła nocą psikusa wciągają wóz na żelaznych kołach na dach ich domu. Oloble oparli o komin, a wóz w całości stał u szczytu dachu na gąsiorach. Wóz rozebrano na dachu i dopiero zdjęto.
CZAPLOWIE Władysław i Genowefa z d. Sówka – mieszkali w Gaju koło Niegowskich. Mieli syna Zygmunta, co wyprowadził się na Wielgie i cztery córki: Barbarę, Teresę, Mariannę i chyba Celinę.
CZARKOWSCY – właściciele przedwojennego, nowoczesnego, murowanego młyna, który stał przy ul. Kościuszki naprzeciwko budynku Gminy, w głębi przy szosie. Chyba siostra Czarkowskiego Romana wyszła za mąż za Mrozowskiego Zygmunta i zamieszkali w domku murowanym, który pobudowali obok Gołębiewskich przy ul. Kościuszki. U niej zamieszkał potem nauczyciel matematyki Tadeusz Facon.
CZERWIŃSCY Bolesław z żoną, której imienia nie pamiętam mieszkali przy u. Grunwaldzkiej za Maciejewską i mieli dwoje dzieci Zygmunta i Barbarę. Barbara wyszła za mąż za Subdę Mieczysława z Sadownego i zamieszkali w Gaju, doczekali się dwóch synów. Zygmunt był oficerem Straży Pożarnej i dojeżdżał do pracy do Warszawy. Ożenił się z wdową Kazimierą (krawcową) Danaj z d. Rostek, pochodzącą z Czaplowizny, a mieszkającą w Sadolesiu.
Autor: Irena Warda
Szanowni Czytelnicy!
Dziękuję za tak duże zainteresowanie publikacją na temat powojennych mieszkańców Sadownego. Bardzo proszę – gdyby ktoś wyraził chęć – o umieszczanie w komentarzach (pod kolejnymi postami na Facebooku Info Sadowne) poprawek, uzupełnień czy też dodawanie nazwisk i historii rodzin, które mogłam pominąć przy spisywaniu swoich wspomnień. Z góry za nie dziękuję.
Przepraszam także za ewentualne pomyłki (pamięć jest ulotna) i dziękuję za wyrozumiałość, a także zachęcam do lektury kolejnych odcinków „Mojego alfabetu sadowieńskiego”.
Irena Warda

