„Sadowieńskie obrazy” – Rozdział III
Ludność i jej zajęcia – część II.
Z biegiem czasu ze względu na łatwiejszy sposób życia, jak i też obronę przed dzikim zwierzem i złymi ludźmi, plemiona koczownicze i grupy wędrownych myśliwców zaczęły tworzyć społeczeństwa gromadne, których głównymi zajęciami były: myślistwo, zbieractwo, następnie w czasach późniejszych próby oswajania dzikich zwierząt i pierwszego na ziemiach prasłowiańskich rolnictwa.
Wynalazek łuku, maczugi i oszczepu, następnie znajomość ognia, czyniły stopniowo na przestrzeni setek i tysięcy lat życia tych ludzi pierwotnych łatwiejszym i wygodniejszym.
Według obliczeń archeologów dopiero w trzecim tysiącleciu przed naszą erą poczęli na ziemie leżące między Odrą, Wisłą i Bugiem napływać przybysze z okolic naddunajskich umiejący wypalać naczynia gliniane, uprawiać rolę, potem hodować bydło.
Wraz ze stopniowym rozwojem życia, produkcji i konieczności zabezpieczenia warunków tego bardzo prymitywnego bytowania, zaczęto wprowadzać wyroby krzemienne, potem z brązu, a następnie po wykryciu i umiejętności przetapiania rudy – narzędzi i broni z żelaza.
Z lat 1800 – 1500 p.n.e., którą określa się jako epokę brązu, istnieją potwierdzone na podstawie wykopalisk dowody przebywania osiedleńców na ziemiach mazowieckich.
Również na podstawie dociekań uczonych, historyków i archeologów potwierdza się, że plemiona prasłowiańskie już zamieszkiwały ziemie polskie od 3 500 lat. Zaś z epoki żelaza (700 – 400 lat p.n.e.) istnieją ślady w postaci znalezisk i wykopalisk o będącym tu na Mazowszu życiu naszych przodków.
W okolicach Przasnysza podczas prowadzonych tu prac wykopaliskowych i badawczych stwierdzono i odkryto z wędrówek południowców europejskich, a w szczególności rzymskich kupców zapuszczających się na ziemie nasze po złoty bursztyn zwany jantarem, w postaci znalezisk rzymskich monet, wyrobów różnego rodzaju, a nawet mogił rzymskich wojowników, którzy tu prawdopodobnie zahaczali i o Mazowsze.
Bywało, że pracę i dorobek wielu pokoleń osiadłych tu na stałe plemion prasłowiańskich niszczyły wędrujące plemiona koczownicze ze wschodu, które, prowadząc napastniczy tryb życia, liczebną swoją przewagą i przemocą, rabując i biorąc niewolników, zostawiały dymiące ruiny i zgliszcza. Długo potem trzeba było na nowo tworzyć nowe warunki do dalszego trudnego nieraz żywota.
Najazdy dzikich plemion koczowniczych ze wschodu datują się najbardziej w okresie wczesnego średniowiecza.
Mimo tych poważnych i najczęściej trudnych przeciwności lud tu osiadły trwał uparcie na swojej ziemi, rozwijając po wielokroć od początku życie rolnicze, pasterskie, myśliwskie i rękodzielnicze.
Z upływem czasu dyktowany potrzebami wynikającymi z warunków dogodniejszego życia, zaczyna zanikać charakter pierwotnej wspólnoty rodowej, powstają i tworzą się rodziny, a z nich rody samodzielne, łączące się coraz częściej w większe związki wspólnot terytorialnych.
Następuje wówczas proces podziału ludności na klasy społeczne – tworzy się różnorodność tych klas, opanowana stopniowo przez władztwo książąt i wielmożów.
Tworzą się gródki i grody, osady i wiejskie osiedla, które dla łatwiejszego ze sobą współżycia łączą się ze sobą szlakami komunikacyjnymi, dróżkami i drogami, stanowiącymi jednocześnie dogodne połączenia handlowe.
Ogromną wówczas rolę w życiu człowieka odgrywały pod względem komunikacyjnym drogi wodne.
Głównymi szlakami transportu i żeglugi z południa na północ do Bałtyku były główne rzeki Mazowsza – Wisła i długi odcinek Bugu. Stwarzało to z kolei zachęcające możliwości do zakładania nad nimi licznych osiedli, osad, grodów, a potem miasteczek i większych miast.
Dzięki żegludze rozwijało się i kwitło życie gospodarcze i handlowe tych osiedli. Stopniowo przybywało ludności, rozwijały się warunki społeczno – ekonomiczne, wzrastała zamożność miast, osiedli i grodów – poczęły rysować się zręby przyszłego państwa jako towaru polityczno – geograficznego, które przetrwało jako model ukształtowany zdecydowanie na organizm państwowy, wchodzący w rachubę państw Europy już przez 1000 długich lat, obchodząc w niedawno minionych latach swój milenijny jubileusz jako naród o ponad 30-milionowej ludności, będącej po dziesięciowiekowych swych dziejach kontynuatorem następnego tysiąclecia i dalszego coraz wspanialszego rozkwitu Ziemi – Ojczyzny.
Mieszkańcami obecnego rejonu Gromadzkiej Rady Sadowne jest zamieszkujący tu lud osiadły od wieków niepamiętnych, początkowo nieliczny, ubogo żyjący, którego liczebność uzupełniona została około roku 1525 nowymi osadnikami sprowadzonymi przez Kapitułę Warszawską do pracy na ziemi plebańskiej prawdopodobnie z ziemi kurpiowskiej. O pochodzeniu kurpiowskim tych osadników świadczyły jeszcze do niedawna pieśni ludowe śpiewane chętnie z okazji wesel i innych domowych uroczystości, ubiory ludowe o cechach wybitnie kurpiowskich, spotykanych jeszcze w przedostatnim dziesiątku lat przed wybuchem II wojny światowej między ludem zamieszkałym w Morzyczynie, Rażnach, Zalesiu czy Szynkarzyźnie.
Charakterystyczne, szerokie u dołu suknie kobiece szyte z samodziałów tkanych własnoręcznie na domowych krosnach i ozdabiane w swoisty sposób. Barwne kurpiowskie pasiaste zapaski – fartuchy, którymi okrywały się kobiety „od święta”, szare samodziałowe sukmany męskie lub malowane w szczególnie piękne wzory różnokolorowe „skrzynie” i kufry beczkowate spełniające rolę pomieszczeń do przechowywania cenniejszej bielizny i odzieży, oto nieliczne przykłady, których dziś już niestety nie spotkamy w żadnej wsi naszego terenu. Ozdobą wnętrza chat były na sposób kurpiowski wiszące u pułapów w każdej niemal chacie „pająki”, konstruowane przemyślnie z kawałków żytniej słomy i wielokolorowych bibułek.
Zdobnictwo ciesielskie w budowie chat krytych z reguły słomą stanowiło nieodzowny element zewnętrznej estetyki przybierania małych przeważnie okien, okiennic i szczytów domów.
Zwyczaje i obyczaje stosowane na wiejskich weselach, chrzcinach czy stypach pogrzebowych zawierały wiele pierwiastków przeniesionych tu przez tych osadników z ziemi kurpiowskiej.
Innym momentem świadczącym o kurpiowskim pochodzeniu naszych przodków jest wzmianka w kronice miejscowego kościoła, że „byli prawdopodobnie Kurpie, gdyż tak ich miejscowi mieszkańcy nazywali i nieprzyjaźnie na nich spoglądali. Dziś już się wszelkie ślady różnic zatarły, tylko, gdy chce jeden drugiemu dokuczyć i przykrość wyrządzić, to go Kurpiem przezywa”.
Głównym ich zajęciem było rolnictwo, uzupełniane często połowami ryb w wodach Bugu i rozrzuconych małych stawach i drobnych jeziorach. Zapobiegliwa Kapituła Warszawska, dla podniesienia i tak już znacznych korzyści osiąganych ze swych dóbr, osiedlała „rzemieślników biegłych w rozmaitym fachu: ciesielstwie, kowalstwie, bartnictwie, kołodziejstwie i szewstwie”. Byli tu zdolni młynarze, kołodzieje, piwowarzy, a nawet wspomina się o karczmarzach.
Po dzień dzisiejszy pozostały stworzone od tych zawodów nazwiska jak: Karczmarczyk, Bednarczyk, Piwek lub Piwko, lub takie, jak Kowalczyk, Ślusarz, Stelmach i inne.
O kurpiowskim pochodzeniu niektórych mieszkańców naszej okolicy świadczą istniejące jeszcze do dziś nazwiska puszczańskie jak np.: Kozioł, Czajka, Sówka, Wróbel, Konik, Czapla, Wrona itp.
W ten sposób osiedlali się przybysze z różnych okolic słabo wówczas zaludnionego kraju, a najwięcej z ziemi kurpiowskiej. Po dziś dzień żyją w Sadownem potomkowie owych osiedleńców, z których wymienić można osiadłych na plebańskiej ziemi tzw. „Poświętnem” – Wardów, Sówków, Czajków, Cioków, Koników, Marcjaników i innych.
Źródło: „Sadowieńskie obrazy…”, Edwarda Sówka, 1970
Foto: Internet
