Ostrowski dziekan świętuje w Broku,
…w pow. węgrowskim nie dają rubli na wojnę z Japonią, rąbią lasy pod Kiełczewem i Prostynią, tragedia na weselu w Seroczynie, zagadkowa śmierć w gminie Jasienica, będzie wreszcie w Ostrowi szpital z prawdziwego zdarzenia.
Trudno powiedzieć czemu to w Broku, a nie w Ostrowi odbyła się uroczystość 25-lecia sprawowania funkcji dziekana przez ks. Adama Jarnutowskiego, proboszcza ostrowskiego. Być może dziekan pragnął podkreślić, że równą troską obdarza wszystkie kościoły dekanatu, a wybrano ten brokowski z tej racji, iż był najstarszym z istniejących. W artykule wiele jest nawiązań do wybudowanego z inicjatywy jubilata, a konsekrowanego w roku 1894 murowanego kościoła w Ostrowi.
Korespondent wydawanej w Krakowie, a przemycanej do rosyjskiego zaboru gazety donosi, że z szesnastu gmin w powiecie węgrowskim, aż w dwunastu „są wójtowie i pisarze pod sądem” za przeróżne nadużycia. Te zaś wynikają po części z faktu, że naczelnik powiatu Wołkow, żąda od tych nieszczęśników łapówek, a jak już sprzeniewierzą rubelka dla naczelnika, to czemu drugiego nie przytulić samemu. Wybuch wojny z Japonią nie sprawił, że mieszkańcy powiatu pokochali cara. Wbrew prośbom, apelom i nakazom nie chcą sięgać do swych kieszeni.
W burzliwych latach 1905-1907 jednym z przejawów buntu ludności wiejskiej było wyrąbywanie lasów, przede wszystkim rządowych. Prasa donosi, że za siekiery chwycili także mieszkańcy Kiełczewa i Prostyni.
