Wspomnienia – S. Krawczykowski, absolwent LO Sadowne
Kolejny artykuł prasowy zachowany w archiwum prof. Mieczysława Chmielewskiego. Tym razem z roku 1971 o jednym z jego sportowych wychowanków – Stanisławie Krawczykowskim.
„Reprezentant WKS Oleśniczanka”
Od lat w Oleśnicy, niewielkim mieście pod Wrocławiem niezwykle aktywną działalność przejawia Wojskowy Klup Sportowy Oleśniczanka, szczególnie zaś jego lekkoatleci. Starsi kibice doskonale pamiętają Mariana Foika, który przez pewien czas, po ukończeniu TOSWL, stacjonował w tym mieście i próbował tam sprinterskich sił.
Techniczna Oficerska Szkoła Wojsk Lotniczych przez wiele lat dzierżyła prym w lekkoatletycznym współzawodnictwie podchorążych, motorem zaś wszelkich poczynań sekcji królowej sportu był i jest po dziś dzień mgr Wiesław Kiryk, ongiś średniodystansowiec, a dziś nauczyciel tego pięknego lekkoatletycznego sportu. Dzięki serdecznej opiece komendy uczelni oraz oddanemu kolektywowi działaczy, organizatorów i szkoleniowców wyrósł właśnie w Oleśnicy II-ligowy kolektyw lekkoatletyczny. Stopniowo wspinał się on po szczeblach tej ligowej drabiny, a dziś jest już silną drużyną. WKS Oleśniczanka w minionych rozgrywkach drużynowych o mistrzostwo II ligi zajęła w grupie B, ubiegając się o pozostanie w tej klasie, pierwsze miejsce przed Energetykiem Poznań, Budowlanymi Bydgoszcz, MKS Stadion Zielona Góra, Wartą Poznań, SKL Szczecin i Pomorzem Stargard, a więc zespołami, które mają na dworze naszej królowej sportu już dobrze przetarte szlaki.
Z zawodników WKS Oleśniczanka w sezonie 1971 uwagę na siebie zwracali – przeszkodowiec Stanisław Smitkowski (szósty na mistrzostwach Polski z czasem 8:38,8 na 3000 m z przeszk.), długodystansowiec Henryk Nogala (szósty na przełajowych mistrzostwach Polski na 6000 m i siódmy na mistrzostwach Polski na 5000 m – 14:05,6), Maciej Bzdawski (12 na liście najlepszych płotkarzy na 400 m – 52,3) oraz Stanisław Krawczykowski (szósty na mistrzostwach Polski w lekkoatletycznym dziesięcioboju – 6874 pkt.). Właśnie temu ostatniemu zamierzamy poświęcić w niniejszym artykule więcej uwagi.

Zdjęcie – Por. Stanisław Krawczykowski podczas trójbojowych mistrzostw Wojska Polskiego w 1971 r. (Foto: WAW – W. Zawadzki)
MOCNY CHŁOPAK
Por. Stanisław Krawczykowski jest mężczyzną średniego wzrostu. Nie wyróżnia się potężną budową. A jednak imponuje siłą i dynamiką. Dlatego też, mimo pozornie skromnych warunków fizycznych, doszedł w sporcie do znacznych osiągnięć.
Po raz pierwszy spotkaliśmy go w wojsku w 1964 roku podczas mistrzostw uczelni wojskowych, kiedy w trójskoku zajął drugie miejsce z rezultatem 13,70 m. Kolejny 1965 rok przyniósł mu dwa tytuły wicemistrza podchorążackich igrzysk – mianowicie w trójskoku (13,86 m) i w rzucie oszczepem (57,19 m). W 1966 roku zaś ustanowił w rzucie oszczepem rezultatem 66,25 m rekord uczelni WP.
Pierwsze kroki w sporcie stawiał Stanisław Krawczykowski w liceum ogólnokształcącym w Sadownem w powiecie Węgrów. Dzięki troskliwej opiece nauczyciela wf pana Chmielewskiego w 1963 roku jako 19-letni młodzian przebiegł 100 m w czasie 11,3, a w skoku w dal uzyskał wynik 6,76 m.
Dlatego też kiedy wstąpił do Technicznej Oficerskiej Szkoły Wojsk Lotniczych, liczył na sprintersko – skokowe próby. Traf jednak chciał, że pod kierunkiem trenera i zawodnika mgr Adolfa Pławiaka zabrał się do oszczepu. Inauguracyjna „przymiarka” wypadła pomyślnie, rzucił bowiem 54 metry. W miesiąc później, już na zawodach, zaliczył 60,96 m. Awansował więc na stałe do lekkoatletycznego kolektywu Oleśniczanki.
Wszechstronność, ogólna sprawność, sprawiła, iż w 1966 roku Krawczykowski, jako plutonowy podchorąży, został mistrzem uczelni w sprawdzianie testowym nr 3, a także wraz z 19 innymi kolegami wygrał współzawodnictwo międzyuczelniane w teście nr 4 (pływackim).
JEDNAK DZIESIĘCIOBÓJ
Po raz pierwszy spróbował sił w dziesięcioboju lekkoatletycznym w rozgrywkach ligowych w 1966 roku w Krakowie. Zaliczył wtedy 6376 pkt., co nie było, jak na początek, wcale mało. Dlatego też wielkie zdziwienie zapanowało w lekkoatletycznych kręgach, kiedy młodego absolwenta TOSWL por. Krawczykowskiego zamiast w szeregach królowej sportu, spotkano w gronie trójboistów wojskowych, gdyż i w tej wojskowej dyscyplinie wróżono mu karierę.
Szukał więc młody, silny sportowiec miejsca dla siebie nie tylko jako zawodnik, lecz i jako oficer. Wreszcie po wielu perturbacjach wylądował w macierzystej uczelni, w której pełni służbę po dziś dzień.
Do dziesięcioboju powrócił w grudniu 1968 roku. Zabrał się do intensywnego treningu i sezon 1969 r. zakończył wynikiem 6699 pkt. Jego najsilniejszą konkurencją był rzut oszczepem (w 1970 roku – 72,44 m). Ubiegłoroczny sezon przyniósł mu rekord życiowy (6898 pkt.) oraz dużego pecha. Startując bowiem w mistrzostwach Polski doznał podczas rozgrzewki do rzutu oszczepem poważnego nadwerężenia barku, choć był bardzo bliski przekroczenia granicy 7200 pkt.
W tym roku wywalczył miano szóstego dziesięcioboisty PZLA z wynikiem 6874 pkt., ale doznał urazu barku i musiał wycofać się z konkurencji, co absolutnie go nie zadawala, jest bowiem zdania, że przez dwa lata, które zamierzał jeszcze poświęcić dziesięciobojowej konkurencji, powinien osiągnąć przynajmniej 7400 pkt. To rzecz jasna w skali europejskiej, a nawet krajowej nie jest wiele, dla niego jednak, zawodnika dysponującego tak skromnymi warunkami fizycznymi, wystarczająco dużo.
NA ODSIECZ
Por. Stanisława Krawczykowskiego można z powodzeniem nazwać sportowcem samoukiem, gdyż zbyt często przecież ćwiczy bez trenera i opieki, w warunkach raczej średnich. Pełna podziwu jest jego ambicja, upór, poświęcenie.
Właśnie w tym roku, kiedy zbliżały się mistrzostwa Wojska Polskiego w trójboju wojskowym, konkurencji, na którą składają się: strzelanie z pmk AK z trzech postaw do sylwetki na odległość 200 m, rzut granatem do celu położonego o 40 m od linii ognia oraz pokonywanie 200 m toru przeszkód połączonego z 400-metrowym płaskim odcinkiem, por. Krawczykowskiego zaproszono do udziału w tych igrzyskach. Zdobył on najpierw tytuł mistrza Wojsk Lotniczych, a następnie, po niezwykle pasjonującej walce z równie doświadczonymi zawodnikami, jak por. Roman Redliński i plut. Adam Kajkowski, sięgnął po tytuł wicemistrza Wojska Polskiego (pierwszy był mistrz Armii Zaprzyjaźnionych, dziś już por. inż. Roman Redliński). W strzelaniu był ex aequo pierwszy – drugi z rezultatem 14 trafnych. W rzucie granatem, mimo bólu barku, zebrał 1175 pkt., plasując się na końcu pierwszej dziesiątki. Wreszcie na torze przeszkód poszedł jak burza i dzięki piątej lokacie w tej morderczej próbie sił (2:39,6 – 1715 pkt.) został nieoczekiwanie srebrnym medalistą, zdobywcą trofeum, które w jego karierze przypadało mu dość często.
Wizytówka wieloboisty
Por. Stanisław Krawczykowski. Ur. 14 sierpnia 1944 r. w Kiełczewie, pow. Węgrów. Wzrost – 1,71 m, waga – 73 kg. Absolwent liceum ogólnokształcącego w Sadownem, absolwent TOSWL. Żonaty. Wykładowca wf. Reprezentant WKS Oleśniczanka.
Rekordowe wyniki:
100 m – 11,1 (1970 r.),
400 m – 53,9 (1970 r.),
1500 m – 4:43,2 (1971 r.),
110 m ppł – 15,5 (1970 r.),
Skok w dal – 6,86 m (1970 r.),
Skok wzwyż – 1,89 m (1970 r.),
Trójskok – 14,71 m (1969 r.),
Tyczka – 3,80 m (1971 r. – metalowa),
Kula – 12,95 m (1970 r.),
Dysk – 40,96 m (1970 r.),
Oszczep – 72,44 m (1970 r.).
Autor artykułu: EW
