Kapłan odnowiciel z Nura poddany ostrej krytyce,
…bezpłatne porady zdrowotne, wójt spod Węgrowa wszystko podpisuje, a w Węgrowie otworzyła podwoje księgarnia, piękny gest parafian dekanatu ostrowskiego, w Ostrowi walczą frakcje socjalistów, w całym zaś powiecie aktywni są komuniści.
Opowiadaliśmy już na naszych łamach o wybudowaniu staraniem ks. Kąckiego oraz wielkim wysiłkiem parafian, kościoła murowanego w Nurze. Ktoś jakiś błąd popełnił, gdyż skutkiem braku wentylacji wilgoć i pleśń wzięły świątynię w swe władanie i nie minęły dwie dekady, a wnętrze kościoła przedstawiało sobą obraz nędzy i rozpaczy. Do parafii trafił szczęśliwie ks. Mieczysław Kapszewicz i wkrótce świątynia była piękniejsza niż nowa. Więcej mozołu i czasu wymagała odnowa moralna parafii, ale i temu zbożnemu dziełu nie szczędził kapłan czasu i pracy.
Miał widocznie ks. Kapszewicz wrogów nie tylko pośród okolicznych koniokradów, skoro wiele krytycznych słów pod jego adresem zawarto w liście opublikowanym w wychodzącym, w liberalnym Krakowie, piśmie „Dla Swoich”. Był to periodyk, w którym teksty zamieszczali m.in. posługujący się pseudonimami duchowni z Królestwa. Korespondent podpisany jako „ks. Kurp” zarzuca proboszczowi z Nura skrajną służalczość wobec władz zaborczych.
Wójtem w jednej z podwęgrowskich gmin był człek poczciwy w dobroć ludzką wierzący. Podpisywał więc wszystko, co mu pisarz-przechera podsuwał i w kasie gminnej powstał brak niemały. Miejmy nadzieję, że wójt skorzysta z nowo otwartej księgarni i dowie się z książek więcej o nie zawsze kryształowej ludzkiej naturze.
