Z historii – Sadowianki – Kiszenie kapusty w Broku
BROK – 22 listopada 2025 roku.
W Sali Widowiskowej w Broku odbył się wyjątkowy konkurs na potrawy z kiszonej kapusty, który zgromadził miłośników regionalnych smaków, lokalnych tradycji oraz kulinarnych inspiracji. Wydarzenie cieszyło się zainteresowaniem zarówno wśród mieszkańców, jak i gości.
Uczestnicy konkursu mieli możliwość zaprezentowania swoich autorskich potraw, przygotowanych na bazie kiszonej kapusty. Każdy z uczestników dostarczył nie tylko gotowe dania, lecz także szczegółowy przepis, dzięki czemu jury mogło docenić pełną koncepcję kulinarną.
Atmosferę wydarzenia wzbogacił niezwykle barwny i pełen folklorystycznego uroku występ naszego Zespołu „Sadowianki”. Bo przecież żeby wykonać potrawę, należy najpierw ukisić kapustę. Nasi artyści zaprezentowali inscenizację przedstawiającą dawny obrzęd kiszenia kapusty, przenosząc publiczność w czasy tradycyjnych, domowych spotkań i pracy wykonywanej przy wspólnym śpiewie.
Gabrysia o tradycji kiszenia kapusty
,,Jesienią w wiejskiej chacie było wiele prac do zrobienia.
Babunie przeważnie zatykały na wrzecionie zmiędlony len i przędły długą cieniusieńką nitkę nogą kręcąc kółko. Kobiety działy na krosnach piękne pasiaki, ale także przygotowywano zapasy na długą, mroźną zimę.
Do wykonywania tych prac włączani byli nawet sąsiedzi, ale też wszyscy domownicy, każdy miał swoją rolę do odegrania, a jak wiemy rodziny były liczne i wielopokoleniowe.
Dzisiaj przypomnimy tutaj tak w skrócie jeden z wiejskich zwyczajów, mianowicie kiszenie kapusty.
Tak, więc zobaczmy, jak wyglądał taki wieczór.”
Kobiety przygotowywały kapustę do szatkowania
Mężczyźni wyparzali i osuszali beczkę, ostrzyli noże, przygotowywali płachty na krojoną kapustę, stęporki do ubijania i kamień przyciskający denko
Panowie do dzieła!!!
Szatkowaną kapustę należało przesypać marchewką, koperkiem, posolić i ubić ubijakami stojącymi przy beczce. Wszystko musiało być w należytym porządku i czystości.
,,Bo kto czystości zaniecha,
to tylko świnkom pociecha”.
Na tak zwaną „tłukę”, czyli wspólne ubijanie kapusty w beczce, schodzili się najbliżsi sąsiedzi. Przybywali, żeby pomóc, szybciej uporać się z robotą i przy okazji trochę się zabawić. Podczas pracy toczyły się rozmowy, opowiadano dowcipy, śpiewano ludowe piosenki, dzięki czemu kiszenie kapusty stawało się prawdziwym wydarzeniem towarzyskim.
Śpiew: —mel.,,Szumiała leszczyna” D-dur
Kto beczkę szoruje i dobrze wyparzy,
/To mu się na zimę kapusta udarzy./bis
Komu się wyparzyć czasami i nie śni,
/To będzie miał beczkę pełniusieńką pleśni./bis
Zasiedliśmy wszyscy tu w tym naszym dworze,
/Będziem ciąć kapustę każdy ostrym nożem./bis
A później tę wielką beczkę napełnimy,
/Nie będą nam straszne żadne tęgie zimy./bis
Czytanie: Dawno temu razem tak sobie śpiewano,
/Gdy kapustę w beczkach w domu zakiszano./bis
Kiś się tutaj a kiś ty każda głowino,
/Będziemy gotować kapuśniaczek zimą./bis
Niebawem już przyjdą zimowe wieczory,
/Wtedy skorzystamy z zapasów komory./bis
Tłuściuteńką spyrkę damy do kapusty,
/By żaden żołądek nie pozostał pusty./bis
…………………………………….
Śpiew: D-dur A żeby nam dzisiaj tu się nie nudziło,
/Wspólnie pośpiewamy i będzie nam miło./bis
Kieliszeczki teraz wszyscy napełnimy,
/Kiszoną kapustę razem okrasimy./bis
A to jeden z dialogów:
H: Lotka, a twój chłop, to dzisiaj w domu?
Nie mógł tu przyjść do pomocy?
K: Patrzajta ją lata po całej wsi od chałupy
do chałupy i niby nie wie, gdzie mój chłop.
GOSPODARZ: Pewno znów u tej nowej, co się
sprowadziła do wsi, lufta czyści na zimę.
H: Oj żeby go tylko nie wciągnęło do tego komina.
Wszyscy żartowali, opowiadali dowcipy, kawały, śmiali się, często sami z siebie, a gospodarz śmiesznie pokrzykiwał : ,,Nie kłóćta się baby, bo kapusta będzie kwaśna”.
Wreszcie przychodził moment, żeby udeptać i ubić kapustę w beczce.
Najmłodsza panna myła nogi i siup do beczki na deptanie!
Piotrek unosi Natalkę
Deptanie kapusty!
Oczywiście podczas deptania pojawiały się różne komentarze: ,,Patrzajcie, jak ona mocno drepce, aż jej kwas mlaska pod nogami” lub ,,Dna tam nie wytratuj, bo tak hulasz w tej beczce”.
Zamykanie denkiem i przykładanie kamieniem
I tak to właśnie było. W beczce wymytej i wysuszonej, deptano i ubijano kapustę stęporkiem, wszyscy po kolei, bo siły trzeba było. Gospodyni przesypywała ją solą, to koprem, to marchewką, to wrzucała ząbek czosnku, to znów sól i tak w kółko aż do pełna. Wreszcie przykładano ją denkiem, a dwa ciężkie kamienne przypieczętowały i przyduszały kapustę, żeby z beczki nie wyskoczyła, kiedy zacznie kisnąć.
Później kisła sobie dwa tygodnie w cieple, a następnie wynoszono ją do piwnicy. Tak to pracowano w jesienne wieczory, aby zgromadzić zapasy na zimę.
Przy pracy, kobiety i dziewczęta śpiewały różne piosenki, aby umilić wszystkim czas.
Gabrysia, Basia, Hania, Natalka, Piotr, Bogusia, Hania, Krysia, Zbyszek
Wiadomo młodzi, jak to młodzi, te ich śpiewki to takie przekomarzanki – zalecanki. A jeśli w domu znaleźli się kawalerowie, to po skończonej robocie, chętnie brali panny do tańca i tańcząc, dokazując umilali sobie czas jesiennych wieczorów. A my obecnie możemy tylko pozazdrościć i powiedzieć:
To były wspaniałe czasy!!!
……………………
Źródło: „Sadowianki”, Barbara Wróbel, Sadowne 2026










