Wspomnienia – alfabet sadowieński (litera F)
W naszym alfabecie już litera F. Być może zauważyliście Państwo, że nie ma w nim litery E – w okresie powojennym nie występowały u nas nazwiska na tę literę, albo nie zapisały się we wspomnieniach Pani Ireny.
F
FACON Tadeusz – zamieszkał w domu Mrozowskiej Romany przy ul. Kościuszki między Gołębiowskimi a młynem Mrozowskich (Czarkowskich). Dobrze uczył matematyki. Po jakimś czasie ożenił się z mieszkającą w Warszawie córką Mrozowskiej Elżbietą i mieli syna Piotra. Tadeusz po ślubie wyprowadził się do Warszawy.
FALKOWSCY Eugeniusz (z Wielgiego) i Maria Wójcikówna. Mieszkali najpierw po prawej stronie ul. Wiejskiej za Piwkami, a potem kupili plac od Stanisława Mućka z lewej strony Wiejskiej i tam pobudowali duży, ładny, murowany dom. Eugeniusz pracował na kolei, a Maria trochę handlowała jeżdżąc do Warszawy. Mieli dwie córki: Elżbietę i Barbarę. Jako jedni z pierwszych w Sadownem brali ślub kościelny i cywilny przy oświetleniu elektrycznym.
FILIPIAKOWIE Eugeniusz (z Sojkówka s. Łukasza i Marii) i Helena – zamieszkiwali w domu od wschodu przy ul. Mazowieckiej róg z Łochowską. On pracował w Warszawie. Mieli trzech synów: najstarszego nie pamiętam, Waldemara, Marka i córkę Danutę, która po wyjściu za mąż wyprowadziła się do Węgrowa.
FILIPIAKOWIE Jerzy (z Sojkówka s. Łukasza i Marii, brat w/w Eugeniusza) i Janina (z d. Jaguś z Kępy) – zamieszkiwali w okresach letnich w domu przy ul. Mazowieckiej róg z Łochowską. Mieli dwóch synów: Andrzeja i Zbigniewa. Janeczka lubiła robótki ręczne i pielęgnowała ładny ogródek kwiatowy, który założyła na piaszczystej górce, na której był dom braci Filipiaków.
FILIPIAKOWIE Jan i Aniela (z d. Filipiak) – zamieszkiwali w tzw. Uryku za Bojewką przy drodze do Wilczogąb (ostatni dom po prawej na Pruskiej Kępie). On pracował w Warszawie, a ona na gospodarstwie. Mieli troje dzieci: Celinę, Stanisława i trzeciego nie pamiętam. Na początku lat 50. wyprowadzili się do Warszawy, a potem pobudowali dom letniskowy w Sadownem przy ul. Łochowskiej róg z Leśną.
FILIPIAKOWIE Kazimierz i Janina (z d. Owsianka) – zamieszkiwali jw. Kazimierz był bratem Anieli. Mieli gospodarstwo rolne, a Kazimierz krótko pracował w Urzędzie Gminy. Mieli troje dzieci: Zbigniewa, Piotra i Wandę. Zbigniew został geodetą i po ślubie wyprowadził się do Węgrowa. Piotr ożenił się z Halinką Wierzbicką i zamieszkał w Sojkówku, a Wanda po ślubie wyprowadziła się do Ostrowi Maz.
FILIOPWICZ Franciszek – nie wiem czy miał rodzinę, a mieszkał w małym drewnianym domku po Grądzkich na zakręcie ul. Kilińskiego z lewej strony obok Marcjaników. Pracował w Banku Spółdzielczym w Sadownem i chyba jakiś czas był jego dyrektorem. W połowie lat 50. sprzedał dom z placem Marii Krasuskiej i wyprowadził się nie wiem gdzie.
FORNAL JUCHNO Teresa – zamieszkiwała przy ul. Grunwaldzkiej naprzeciwko Chmielewskich, w dużym drewnianym domu po Maciejewskiej Stanisławie, która byłą śpiewaczką Opery Warszawskiej. Była stomatologiem i pracowała w Ośrodku Zdrowia. Miała córkę Bogusię. Pewnego razu sąsiad Wyrobek Edward zobaczył, że od dwóch dni u p. Fornal na dworzu wisi kołdra, a pada deszcz i poszedł ją o tym poinformować. Wszedł i zastał ją nieżywą w wannie – zmarła w czasie kąpieli, a dom do tej pory stoi opuszczony.
FRELEK Władysław – wikary, uczył na przełomie lat 40-50 religii w szkole. Posługiwała mu na wikariacie Marianka m.in. przyrządzając posiłki. Opowiadała jak raz przyrządziła jedzenie, a on nie miał czasu jeść. A jak potem spytał gdzie kanapki i kompot, to powiedziała: „pytała czy będzie jad, nie chciał to zjadła; pytała czy będzie pił, nie chciał to wypiła”. Mówili, że ksiądz ten lubił towarzystwo, odwiedzał ministrantów.
Autor: Irena Warda
Szanowni Czytelnicy!
Dziękuję za tak duże zainteresowanie publikacją na temat powojennych mieszkańców Sadownego. Bardzo proszę – gdyby ktoś wyraził chęć – o umieszczanie w komentarzach (pod kolejnymi postami na Facebooku Info Sadowne) poprawek, uzupełnień czy też dodawanie nazwisk i historii rodzin, które mogłam pominąć przy spisywaniu swoich wspomnień. Z góry za nie dziękuję.
Przepraszam także za ewentualne pomyłki (pamięć jest ulotna) i dziękuję za wyrozumiałość, a także zachęcam do lektury kolejnych odcinków „Mojego alfabetu sadowieńskiego”.
Irena Warda

