Wspomnienia – M. Chmielewski – 8 IX 45

Kolejny wpis w naszym dziale historycznym „Wspomnienia”. Dzisiaj artykuł z gazetki „IDZIEMY RAZEM” Obozu Polskiego w Haffkrug, autorstwa prof. Mieczysława Chmielewskiego.

WIERSZYKI PRZERÓŻNE NA HAFFKRUGSKIM GRUNCIE WYROSŁE!

Każdy prawie człowiek ma zdolność odczuwania tego, co wokół niego dzieje – co otacza. Odbiera on te wrażenia na skomplikowany, a czuły aparat myśli i ewentualnie oddaje je do wywołania, mówiąc językiem fotografów.

Zjawiska owe, podobnie jak klisze, mogą być lepiej lub gorzej odtworzone. Niekiedy za wiele światła dodano, innym znów razem cień jakiś się wkradnie i plamy potem widać, a niekiedy po prostu – jest prześwietlone i tylko niezrozumiały i czarny obraz powstaje.

Zależy zawsze od wprawy i gatunku aparatu.

Podobnie się rzecz ma z wierszopłodami. Zjawisko czy uczucie, jako temat, które chcemy na papier przelać, samo w sobie zawsze jest udane i zawsze ciekawe. Jego natomiast wartość zależy tylko od wprawy i doskonałości myślowego aparatu.

Dostaliśmy mnóstwo wierszy. Logiczny stąd wniosek płynie, że ludzie czują to i owo, że odbierają żywo i reagują na otaczające ich zjawiska.

Tematów jest różnorodność wielka. – Tęsknota za krajem, wspomnienia z przeżytych dni, czasem żar serca młodego, czasem rezygnacja i pustka, a niekiedy nawet wizja przyszłości.

Piękny to objaw – owo przelewanie swych uczuć na papier, ubieranie ich w barwne jak kwiaty słowa i nadobne, a wymyślne łączenie ich w rymy.

Są wprawdzie o ponurych obliczach i zgryźliwi ludzie, których zapewne nikt nigdy nie kochał i którzy wolą na ogół warzywa jak kwiaty, złorzeczący owym myślom młodzieńczym w rymy przybranym. Tolerują łaskawie Mickiewicza i jeszcze kilku, którzy wierszem gadali – a na innych, a zwłaszcza tych młodych, nieuczonych, co serce na papier przelać pragną, walą gromy.

Po co pisać, jak się nie potrafi – jak słowo nie zawsze może myśl trafnie wyraża, jak rytm czy rym doskonałym się nie wydaje.

Ale to nie jest prawda. Pisać zawsze warto. Byle tylko to szczere i naturalne było – to już jest dobre.

Oczywiście nie jest to jeszcze poezja, nie jest piękno skończone, ale przemawia dziwnie do duszy właśnie tym, że powstało w jednym z nas, w człowieku zwykłym, szarym, a nie poecie jakimś sławnym, a górnym. Tamto jest na święto – a to na dzień powszedni niech zostanie.

Oto, jak pogodna i pełna zadumy snuje się myśl o Królowej Pokoju – o Pani, która świat znękany otula płaszczem anielskiej słodyczy.

            „Mgła srebrna spadła na ciche sady,

                        Ledwo się kwiaty lekko kołyszą.

            Promienną tarczą wstał księżyc blady

                        Nad borów ciszą.

            Świat we śnie łagodnym spoczął bez słowa,

                        Po łzach radości, po cierpień znoju.

            Nad ziemią cicho idzie Królowa,

                        Pani Pokoju.

            Gwiaździsty diadem zdobi Jej skronie,

                        Śnieżysta szata blask zorzy złoci,

            A na Jej twarzy dziewiczej płonie

                        Uśmiech dobroci.

            Nad rzędem mogił cicho się skłania

                        I nad uśpionych dziatek kołyską,

            Gdzie skargi słyszy i łzawe łkania,

                        Szepce: „Jam blisko”.

            Królowo ciszy, tym co w rozterce

                        Dni pędzą, gniewy płonąc ciągłymi,

            Rozbłyśnij tęczą, daj jedno serce

                        Synom tej ziemi!

            Niech ludy, chwaląc Twojego Syna,

                        Związane węzłem braterskiej zgody,

            Spieszące jak jedna Boża rodzina,

                        Na wieczne gody,

            Niech świat odpocznie po długiej męce,

                        Niech szczęście w ciche wnijdzie poddasza,

            Nad ziemią polską wyciągnij ręce,

                        Królowo nasza!”

Inny ktoś znowu, wspomina owe dni beznadziejne i długie, gdzie z dala od swoich w obcej, wrogiej ziemi wiosnę życia swego zmarnował –

            „…Ale wszystko razem się trzyma

            Jak gdyby jedna zgodna rodzina.

            Dziecię maleńkie, kawaler, żonaty

            Ów bogacz dawny i sierota bez chaty.

            Wszyscy się dzisiaj razem trzymają

            I wszyscy się przecież wspólnie kochają.

            A mimo żeśmy się dawniej nie znali

            Tu na obczyźnie szybko zbratali.”

A oto co dziewczę pewne czarnowłose nad brzegiem morza /zapewne/ umyśliło w wierszyku zatytułowanym „Do Ciebie”.

            „…Lecz jakże krótko me marzenia trwały

            Odeszłaś w dal nieznaną.

            Dziś nie ma już Ciebie

            I tylko wspomnienia z tamtych dni zostały.”

Ha! Odszedł. Nie ma rady. Może wróci jeszcze kiedy? A może przyjdzie inny? Powstanie znowu wierszyk jakiś wiosenny, a ckliwy. Czekajmy zatem. Piszcie dobrzy ludzie, o wszystkim co się wokół Was dzieje. I na pewno /mogę zaręczyć/ na bujnej łące Waszych myśli na papier rzuconych znajdzie się niejeden prawdziwy ładny kwiat.

                                                           Mieczysław Chmielewski

……….

A na dodatek…

ODPOWIEDZI REDAKCJI

Pan P.R. – List Pana dotyczący kolportażu naszej gazetki, w skupieniu i ze skruchą przeczytaliśmy. Uwagi, jakimi zechciał się Pan z nami podzielić, są słuszne i oburzenie zrozumiałe. Przyznajemy, że dotychczas niewiele zrobiliśmy, by gazetkę naszą udostępnić jak najszerszemu ogółowi. Są trudności techniczne – niewątpliwie i te będziemy starać się usunąć. Postaramy się również o zwiększenie nakładu. Chciałbym jedynie, by Pan nie podejrzewał nas o tendencje, że pismo przeznaczamy, jak to Pan ironicznie zaznacza „tylko dla pewnej kasty”. Pojęcie to jest dla nas obce i nie mamy z nim nic wspólnego. Dążeniem naszym było i jest uczynić tę gazetkę łącznikiem wszystkich zgromadzonych na haffkrugskim terenie. Prosimy w przyszłości również o nadsyłanie nam swoich uwag, dotyczących już bezpośrednio gazety. Tu ułatwi nam pracę.

Pan Buchman – W obu wierszach łaskawie nam nadesłanych wyczuwa się propagandę, której my niestety ani nie możemy, ani nie chcemy uprawiać. Nawołuje Pan do natychmiastowego powrotu do kraju. Bardzo to pięknie, że Pan tak tęskni za Ojczyzną. My też. Może nam Pan wierzyć. Chwila powrotu jednak  jeszcze nie nadeszła. Czekamy na nią i gdy ona przyjdzie, wówczas wahać się nikt już nie będzie. Wiersz pt. „Warszawa” jest bardzo słaby.

Pan Marciniak – Obie prace zamieszczamy. Styl poprawny. Temat ujęty rzeczowo i syntetycznie. Prosimy jednak w przyszłości podawać źródła, z których pochodzą pewne dane liczbowe czy statystyczne. Czekamy na dalszą współpracę.

Pani K. – Wierszyki udane i miłe. Próbkę jednego z nich umieściliśmy. Najlepszym wydaje się wiersz „To lubię”. W tym tonie należałoby robić dalsze próby, unikając jednak zbytniej przesady, zwłaszcza w sprawach serca. Tam właśnie należy zachować jednak większą prostotę.

Pan K.K. – Wiersz dobry. Prosimy o współpracę. Byłoby bardzo pożądanym, gdyby Pan zechciał zabrać głos w sprawach, które Pan zna lepiej niż my wszyscy, gdyby napisał Pan coś o muzyce, o wielkich kompozytorach polskich i obcych. Nas to interesuje, a Pan to zna przecież najlepiej.

Pani H. – List do Ojczyzny miły i serdeczny. Wydrukujemy w następnym numerze. Prosimy o dalszą współpracę.

                                                                       Mieczysław Chmielewski

……….

A na koniec…

KRONIKA

Dnia 1 września odbyła się w Neustadt uroczystość poświęcenia cmentarza polskiego. Po nabożeństwie żałobnym licznie zgromadzeni Polacy w Neustadt, jak również i z Haffkrug, udali się pochodem na miejsca, gdzie znajdują się mogiły poległych Rodaków. Na program uroczystości złożyły się przemówienia i pieśni wykonane przez chór mieszany.

– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Redakcja „IDZIEMY RAZEM” znajduje się przy Szkole Polskiej w Haffkrug. Tam też prosimy przesyłać materiały do następnych numerów oraz wszelką korespondencję.

 – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – 

Wydawca „IDZIEMY RAZEM” – Obóz Polski w Haffkrug.

Redaktor: Mieczysław Chmielewski.

 – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

Źródło: Pismo Obozu Polskiego w Haffkrug IDZIEMY RAZEM, Nr 4, Haffkrug 08.09.1945 r.