JAKUB KAŃKOWSKI „DZIADEK FAJA”
– ŚWIATOWEJ KLASY ARTYSTA CYRKOWY Z BROKU.
Pewnego pochmurnego dnia 1960 r., starszy, nobliwy pan szedł świetnie sobie znanymi uliczkami Broku, by odwiedzić rodzinę. Jak prawie wszyscy ludzie w jego wieku był właściwie niewidzialny, a przecież jeszcze nie tak dawno temu, nie było w miasteczku dziecka, które nie powitałoby radośnie „Dziadka Fai” – jak nazywano pana Jakuba, z racji prawie bez przerwy ćmionej fajki. Po przyjściu do domu bratanka tak podsumował z nutą rozgoryczenia swoje wrażenia z przechadzki: „Kiedy się było sławnym, cały świat się miało, a teraz przejdę przez cały Brok i nawet pies z kulawą nogą się nie obejrzy”. Gdyby ktoś o Jakubie Kańkowskim nie słyszał, to puściłby te słowa mimo uszu, bo jakąż to wielką sławą mógł cieszyć się szary z pozoru mieszkaniec maleńkiego, choćby nawet najbardziej urokliwego miasteczka?
Historia życia pana Jakuba okazuje się pasjonująca, a w jej rekonstrukcji pomógł nam Jacek Kańkowski, zamieszkały od urodzenia (z pewnymi przerwami) w Broku, krewny naszego bohatera. Nie mniejszą, a jak pan Jacek skromnie przyznaje, nawet większą wiedzą o losach Jakuba Kańkowskiego dysponuje Tomasz Porowski, blisko związany z Brokiem, animator kultury i ceniony wytwórca cydru.
Więcej na stronie https://madzelan.cba.pl/jakub-kankowski-dziadek-faja-swiatowej-klasy-artysta-cyrkowy-z-broku/
