Wspomnienia – alfabet sadowieński (litera B)

Dalszy ciąg wspomnień Pani Ireny Wardy. Dzisiaj powojenni mieszkańcy Sadownego, których nazwiska rozpoczynają się na literę „B”.

Mój alfabet sadowieński

B

BANDURSCY – Wacław i Stefania z d. Kowalczyk, c. Władysława – mieszkali z Kowalczykami – wtedy pierwszy dom po prawej stronie ul. Wiejskiej – mieli troje dzieci: Ryszarda i dwie córki. Po w II wojnie wyprowadzili się do Ostródy i tam mieszkali przy ul. Mrągowiusza. Często odwiedzali Sadowne, aż do śmierci Stanisława Kowalczyka. Po śmierci Władysława, Stefania Bandurska sprzedała pole przy ul. Kilińskiego, gdzie teraz jest warsztat samochodowy.

BARANOWSCY – Antoni i Helena z domu Sobotka – małżeństwo zamieszkujące przy ul. Kościuszki obok Chełchowskich, w domu po Sobotkach (Wiktorze). Oboje byli nauczycielami. On uczył w szkole podstawowej w Sadolesiu (chyba był tam kierownikiem), a ona w Sadownem. On do pracy jeździł rowerem, był wysportowany i zahartowany, w marcowe słońce, jeszcze na śniegu, opalał się nago nad Bojewką i skakał z barierki I mostu na główkę do wody, biegał po lesie, skacząc przez jałowce itp. Mieli troje dzieci: Jerzego, Ewę i Marysię. Jerzy po skończeniu liceum nigdzie nie pracował, prywatnie naprawiając radia i dość wcześnie zmarł. Ewa została zakonnicą, a Marysia wyszła za mąż i wyprowadziła się z Sadownego.

BARBASIEWICZOWIE – Józef i Aniela z d. Jankowska – małżeństwo zamieszkujące przy ul. Kościuszki po sąsiedzku z Baranowskimi, a ich murowana oficynka z czerwonej cegły stoi do dziś ślepą ścianą przy działce obecnie Decyków. Nie mieli dzieci. W swoim sklepie sprzedawali m.in. wytworzone przez siebie lody. Lody te były „kręcone” w blaszanej bańce, która stała w lodzie wycinanym co roku  zimą z I mostu i przechowywanym przez całe lato w trocinach. Lody dużą łyżką nakładali w wafle. Aniela miała dwie siostry panny: Annę i Teklę. Jedna była krawcową. Syn którejś z nich, Tadeusz, po wojnie pobudował drewniany, stojący do dziś domek, od strony Liśkiewiczów. Niedługo po skończeniu szkoły wyprowadził się do Warszawy.

BIAŁASOWIE – Andrzej i Genowefa – zamieszkiwali przy ul. Grunwaldzkiej, po lewej stronie naprzeciwko Czajków, a przed Wyrobkami. On był fryzjerem w Warszawie, a ona sprzedawczynią w sklepie spożywczym GS-u w Sadownem. Mieli dwoje dzieci Barbarę i Wojciecha. Barbara po wyjściu za mąż wyprowadziła się w okolice Warszawy, a Wojciech ożenił się z Henryką i mieszkali w domu rodziców. Wojciech dojeżdżał do pracy, chyba do Ostrówka, a Henia pracowała w Urzędzie Gminy w Sadownem w referacie oświaty. Mieli dwie córki.

BOLCHAJMEROWIE – Stanisław i Zofia z d. Węgrzyn – małżeństwo zamieszkujące przy ul. Kościuszki naprzeciwko posesji Tomaszewskich (przedtem Kamińskich). Z nimi samotnie mieszkała Stanisława Bolchajmer. Stanisław i Zofia mieli dzieci z  dwojga małżeństw. On z pierwszego małżeństwa miał syna Jerzego lub Zdzisława, Tadeusza oraz córkę Janinę. Z małżeństwa mieli trzech synów: Jana, Stanisława i Kazimierza. Stanisław był fryzjerem. Mieli niewielkie gospodarstwo rolne na rogu obecnej Grunwaldzkiej i Bohaterów 1939 r. Stanisława oraz Krupę Edwarda i Rowińskiego Walerego z Sadownego Niemcy w okupację wywieźli gdzieś za Bug i rozstrzelali, myślę że za partyzantkę. Jerzy wyprowadził się chyba do Warszawy, Tadeusz też się wyprowadził i został zawodowym wojskowym, Janina wyszła za Kowalczyka Romana. Jan wyprowadził się do Warszawy, a potem pobudował domek letniskowy przy ul. Bohaterów i na emeryturze z żoną tam zamieszkali. Stanisław s. Stanisława został geodetą, ożenił się z Sabiną z Węgrowa i tam zamieszkali, a w Sadownem przy ul. Bohaterów pobudowali kolejny domek. Kazimierz wyjechał do Warszawy, ożenił się  tam i został złotnikiem. W Sadownem też na Bohaterów pobudował domek letniskowy, który potem kupił Puchalski. Kazimierz zmarł w Warszawie, w tragicznych okolicznościach.

BOLENIOWIE – Stanisław i Maria – oboje chyba po wojnie sprowadzili się do Sadownego, chyba z Morzyczyna i pracowali jako nauczyciele. Pobudowali przy ul. Kościuszki duży, drewniany dom o dwóch oszklonych gankach, który stoi do dziś naprzeciwko domu Sapielaków. Mieli dwóch synów: Wiesława i Ryszarda. Wiesław ożenił się z Natalią Rogalską, wdową zza Buga, której syn miał na imię Leon. Oboje dochowali się dwóch córek, Krystyny i Jadwigi. Krystyna wyszła za Wielgata Kazimierza i wyprowadziła się do Sojkówka. Jadwiga wyszła za Sławomira Jaworskiego i początkowo mieszkała z rodzicami, pracując na kolei. Jak remontowano budynek Ośrodka Zdrowia przy Kuźnicy, to w domu Boleniów przyjmowano pacjentów. Ryszard utykał na jedną nogę i gdzieś się wyprowadził. Jak był w szkole, to ucząca tu francuskiego Pani z Francji kazała mu wejść na tablicę i wszedł, a wszystkie dzieci się śmiały. Nauczycielka poszła do dyrektora, ten przyszedł i kazał Ryśkowi zejść, a żadnej kary mu nie dał, bo ściśle wykonał polecenie nauczycielki. Po skończeniu szkoły Ryszard wyjechał do Warszawy.

BORKOWSKI Stanisław – mieszkał z dwoma siostrami za trzema domkami Deptułów i Rosińskich przy ul. Mazowieckiej. Był szewcem i chyba partyzantem.

BOROWI – Antoni i Janina z domu Tomasik – zamieszkiwali przy ul. Wiejskiej za Sychami Heronimem i Janiną, w domu Tomasików. Mieli niewielkie gospodarstwo rolne, byli bezdzietni, a posesja po ich śmierci stała pustkami.

BOROWI – Jan i Kazimiera z domu Założyńska – sprowadzili się po wojnie z okolic Małkini i zamieszkiwali najpierw chyba na Draku, a potem przy ul. Bohaterów, a potem pobudowali się przy ul Kościuszki – obecnie naprzeciwko sklepu Sadpol 2. On pracował jako magazynier surowców wtórnych w Gminnej Spółdzielni w Sadownem, a  ona była gospodynią domową. Mieli dzieci: Mariana, Edmunda, Stanisława, Romana i córkę Halinę. Marian pracował na kolei i wyprowadził się z Sadownego. Edmund ożenił się z Aliną Kazimierczak z Trzcińca, z którą najpierw mieszkali u rodziców, potem kupili domek przy ul. Kościuszki i go obmurowali. Mieli dwie córki Elżbietę i Małgorzatę. Stanisław wyprowadził się i nic o nim nie wiem. Roman był kawalerem i do końca życia mieszkał w domu rodziców z rodziną siostry Haliny. Ona wyszła za Lucjana Tomasika z Gaju i doczekali się trzech córek.

BRONISZOWIE – Tadeusz i Stefania z d. Marcjanik – zamieszkiwali przy ul. Strażackiej, naprzeciwko Korosiów, w domu po Marcjanikach i mieli większe gospodarstwo rolne. Mieli dzieci: Halinę i Wiesława Stanisława. Halina wyszła za Tadeusza Zasłonę też z Sadownego i wyprowadzili się do Ostrowi Maz., gdzie odzyskali przy ul. Warszawskiej kamienicę po ojcu Tadeusza Mieczysławie. Wiesław ożenił się z pochodzącą też z Sadownego z ul. Kużnica Krystyną Sędek – nauczycielką i zamieszkali w nowym domu dalej na Strażackiej. Mieli bliźniaki Grażynę i Sławomira. Wiesław, oprócz prowadzenia gospodarstwa po rodzicach, był długie lata kierowcą w OSP Sadowne.

BRUDKOWIE – Władysław i Aleksandra – mieszkali w głębi Placu Kościelnego. Mieli małe gospodarstwo rolne, chyba w Sadolesiu. Doczekali się trzech córek, Janiny, Jadwigi i Marii oraz dwóch synów Wacława i Ludwika. Wacław gdzieś wyjechał po ślubie, a Ludwik ożenił się z Jadwigą Akonom z Zieleńca i zamieszkali z rodzicami. Mieli trzy córki.

BRUŚKOWIE – Franciszek (z Płatkownicy) i Henryka (z Morzyczyna) z d. Kosson – małżeństwo, które zakupiło mały domek po Edwardzie Rosińskim przy ul Mazowieckiej. On był inkasentem po założeniu w 1958 r. światła w Sadownem. Ona sprzedawała w sklepie odzieżowym GS-u. Mieli dwoje dzieci: Elżbietę i Janusza. Elżbieta zmarła przed ukończeniem 20 lat. Janusz został zawodowym strażakiem i wyprowadził się do Warszawy, a po jakimś czasie wrócił do domu rodziców, do Sadownego. Miał córkę.

BRZOSTKOWIE – Józef i Sabina – zamieszkiwali przy ul. Wiejskiej, między Krupą a Oltonami. Mieli nieduże gospodarstwo rolne. Nie mieli dzieci. Wychowywali Jadwigę Gałązkę, która potem wyszła za mąż za Jerzego Zawadzkiego. Józef był dobrym kolegą mojego Taty Antoniego, a także mieszkającego po drugiej stronie Wiejskiej Stanisława Nozderki i Mieczysława Kądzieli, co mieszkał za Oltonami. Pomagali sobie wzajemnie przy pracach gospodarskich i w czasie wolnym m.in. schodzili się przeważnie do Brzostków, gdzie dzieci nie przeszkadzały grać w karty: w oczko, tysiąca, gapę. Tatuś potem opowiadał, jak raz przed wojną żydówka Całkowa, co mieszkała w Choinie, pomagała gdzieś dalej na wsi kopać ziemniaki i wracając zaszła do Brzostków, gdzie grali w karty. Za kopanie dostała dużo niesionych w ciężkim worku ziemniaków i chciała trochę zostawić u Brzostków, bo było jej za ciężko nieść. Wtedy żył jeszcze ojciec Józefa i dał jej drugi worek, gdzie część ziemniaków przesypała. Jak poszła, to Józef wyszedł na dwór i wrócił zadowolony. Dalej grali w karty; Całkowa wróciła po drugi worek, a Józef wybiegł, by pomóc jej zarzucić worek na plecy. Po jakimś czasie znów wróciła Całkowa przynosząc w fartuchu dwa duże kamienie. Wyrzuciła je na podłogę dziękując, że kamienie jej niepotrzebne. Okazał się, że to Józef dla żartu te kamienie jej podrzucił do worka.

BUBRZYKOWIE – Józef i Marianna – mieszkali na ul. Wiejskiej za Mieczysławem Kądzielą. Byli rolnikami, mieli dzieci: Zdzisława, Genowefę, Halinę i Jadwigę. Genowefa wyszła za mąż za Brzózkę i wyprowadziła się. Halina wyszła za mąż za Mieczysława Kowalczyka i zamieszkała u niego w Krupińskiem. Zdzisław był w Niemczech na robotach, potem pracował na roli i niedługo potem zmarł. Ludzie mówili, że jakaś Niemka rzuciła na niego urok, bo nie chciał się z nią żenić. Jadwiga wyszła za Edwarda Konika z ul Strażackiej. Po śmierci Zdzisława na gospodarstwo sprowadził się Grzegorz Konik z rodziną.

BUBRZYKOWIE – Stanisław s. Piotra mieszkał na tzw. Zaglińcu z matką po lewej stronie niedaleko drogi na Wilczogęby, za strugą Bojewką. Miał niewielkie gospodarstwo i jako starszy kawaler ożenił się z Jadwigą Zbiejczyk zza Buga. Mieli troje chyba dzieci: Janinę, Stanisława i Grzegorza.

Autor: Irena Warda