Wspomnienia – alfabet sadowieński (litera D)

I doszliśmy w alfabecie Pani Ireny do litery D. Zobaczmy, jakie rodziny zagościły we wspomnieniach dotyczących okresu powojennego w Sadownem.

D

DEPTUŁOWIE Jan i Feliksa mieszkali przy ul. Mazowieckiej za Brusiami. Wynajmowali się do różnych prac. Mieli syna Jerzego, który ożenił się z Jadwigą Marcjanik i wyprowadzili się do Warszawy, a potem przy ul. Strażackiej pobudowali mały domek, w którym trochę pomieszkali.

DĄBROWSCY Antoni i Halina z d. Wysocka – mieszkali przy ul. Wiejskiej za Konikami. On pochodził z Mrozowej Woli. Utrzymywali się ze średniego gospodarstwa po Janie i Katarzynie Zbrzeźnych, którzy Halinę wychowywali. Mieli trzy córki.

DĄBROWSCY Stanisław i Marianna – mieszkali przy ul. Grunwaldzkiej za domami Sapielaków i Sówków. Mieli nieduże gospodarstwo. On zmarł w czasie okupacji zostawiając dwóch synów: Stefana i Henryka. Marianna miała też córkę Barbarę, która po wyjściu za mąż wyprowadziła się pod Małkinię. Henryk ożenił się z Emilią Nędza z Ugoszczy i wynajmowali mieszkanie przy ul. Kościuszki za domem Grzywaczów, mieli córkę Grażynę. Stefan ożenił się z Ireną Dąbrowską z Zalesia i tam zamieszkał, a w 1955 lub 1956 r. pobudowali murowany dom przy Grunwaldzkiej i wrócili do Sadownego. Mieli syna Krzysztofa, który po ślubie wyprowadził się do Węgrowa.

DĄBROWSCY Wincenty i Janina z domu chyba Borowa – mieszkali w małym domku w Gaju. On był kominiarzem. Mieli dwie córki Barbarę, która wyszła za mąż za Kazimierza Ziółkowskiego w Płatkownicy i tam zamieszkała dochowując się czterech córek; drugiej z ich córek nie pamiętam imienia, ale wraz z rodzicami wyprowadzili się z Gaju w końcu lat pięćdziesiątych.

DEPTUŁOWIE Franciszek i Weronika – zamieszkiwali w małym domku przy ul. Mazowieckiej. Ich córka Halina wyprowadziła się z Sadownego, a syn Jan został kierowcą i ożenił się z Marianną Marcjanik. Marianna pracował w GS jako sprzedawca. Mieli córkę Hannę.

DĘBKOWSCY Antoni (Kwasiarz) i Kazimiera – zamieszkiwali przy ul Kościuszki naprzeciwko szkoły. On pochodził z Draku. Mieli bardzo małe gospodarstwo rolne. Latem ona robiła i sprzedawała lody, a on lemoniadę. W czasie przerw lekcyjnych dzieci tam biegały to kupować. Mieli trzech synów Stanisława, Wiesława, trzeciego imienia nie pamiętam i dwie córki: Helenę i chyba Elżbietę. Helena wyszła za Ryszarda Rogalę z Szynkarzyzny i wyprowadzili się pod Warszawę. Stanisław mieszkając z rodzicami prowadził kursy prawa jazdy, a później gdzieś się wyprowadził. Wiesław został zawodowym wojskowym.

DĘBKOWSCY Aleksander i Stanisława z d. Gałązka z okolic Łochowa – zamieszkiwali na Draku po rodzicach Aleksandra, którzy długo chorowali przed śmiercią. Prowadzili gospodarstwo rolne, a Aleksander dojeżdżał do Warszawy pracując jako palacz w Ministerstwie Zdrowia. Mieli trzech synów: Władysława Tadeusza, Romana i Marka oraz cztery córki: Teresę, Hannę, Ewę i czwartej imienia nie pamiętam. Teresa została nauczycielką, wyszła za Banaszka z Ostrówka i tam uczyła. Któraś z pozostałych (chyba Hanna) została lekarką. Władysław Tadeusz też został lekarzem (chirurgiem) i wyprowadził się do Ostrowi Maz. Marek ożenił się z Basią Wycech z Sadolesia i pobudowali się przy ul Strażackiej. Olesie sąsiadowali przez strugę Bojewkę z moimi teściami Stanisławem i Marianną Wardami.

DĘBKOWSCY Czesław i Stanisława z d. Borowa z Gaju – zamieszkiwali przy ul. Partyzantów niedaleko szosy. On pracował w GS-ie jako urzędnik i dorabiał grając na akordeonie m.in. na moim weselu z Ojdaną Leopoldem, co grał na skrzypkach i Flakiem Lucjanem grającym na perkusji. Stanisława miała dwie córki: Edwardę i chyba Hannę, które po ukończeniu w Sadownem średniej szkoły wyprowadziły się do Warszawy.

DĘBKOWSCY Jerzy i Wacława z d. Jaguś. On pochodził z Kiełczewa, a ona mieszkała na Kępie. Po ślubie pobudowali się w głębi od Kużnicy obok drugiego domu nauczyciela. Mieli troje dzieci Grażynę, Sławka i Marka. Jerzy dojeżdżał pociągiem gdzieś do pracy, a Wacia pracowała w internackiej kuchni.

DEONIZIAKI  (Dyoniziaki) Józef i Anna z d. Dębkowska (siostra lub ciotka Aleksandra) – mieszkali na ul. Drak i mieli nieduże gospodarstwo. Mieli synów: Tomasza, Aleksandra. Wincentego, Jana i Józefa oraz córki: Kazimierę i Helenę. Tomasz ożenił się, dochował dzieci (m.in. Tadeusza) i wyprowadził się pod Warszawę pracując na kolei. Aleksander ożenił się z Zofią Wiechowską w Sadolesiu i tam się przeprowadził. Miał ośmioro dzieci: Antoniego Waldemara, Elżbietę Janinę, Jana, Krystynę, Tadeusza, Edwarda Ryszarda, Marię i Zbigniewa. Był bardzo dobrym stolarzem i miał niewielkie gospodarstwo. Po wyzwoleniu m.in. robił piękne ławki do sadowieńskiego kościoła. Waldemar poszedł na ochotnika do wojska, ożenił się na Śląsku w Łabędach, gdzie pracował w kopalni węgla. Mieli dwoje dzieci. Ela wyszła za Stanisława Wieliczkę spod Łochowa i wyprowadzi się do Kobyłki. Jan też był stolarzem. Ożenił się z Janiną Przybysz na Wielgiem i tam się wyprowadził. Mieli dwie córki. Krysia wyszła za Decyka Stanisława  z Morzyczyna Włościańskiego i tam mieli średnie gospodarstwo rolne. Mieli dwóch synów Andrzeja i Adama i dwie córki Elżbietę i Agnieszkę. Tadeusz ożenił się z Dębkowską chyba Aliną z Morzyczyna i wyprowadzili się pod Warszawę. Edek ożenił się z Reginą z Orzełka i tam się wyprowadził. Jego syn pobudował się na działce po dziadkach na Draku. Maria po wyjściu za mąż wyprowadziła się pod Warszawę. Zbigniew ożenił się Haliną, która była pielęgniarką i zamieszkał w Kobyłce. Wincenty został kolejarzem i po ślubie opuścił Sadowne. Na Draku zrobił podmurówkę pod dom, a jak się rozmyślił, to sprzedał ją pod dom, który z mężem Tadeuszem budowaliśmy przy ul Kilińskiego. Jan s. Józefa ożenił się z moją ciocią Stanisławą (Bronką) Niegowską i zamieszkał najpierw w domu Niegowskich, a potem w nowo pobudowanym obok przy ul. Wiejskiej. Miał ok. 5 ha gospodarstwa i dorabiał stolarstwem. Mieli dwóch synów Mariana i Kazimierza. Marian ożenił się z Danutą Kądziela c. Bolesława z Sójkówka i zamieszkali w Wołominie. Kazimierz został kawalerem. O Józefie wiem tylko, że w czasie okupacji był w wojsku. Kazimiera wyszła za mąż za Kolucha z Sadolesia i tam zamieszkała na gospodarstwie. Wcześnie owdowiała. Miała dwoje dzieci: Jana i córkę Jadwigę co wyszła za Wierzbickiego Józefa z Sójkówka. Helena wyszła za mąż za Bronisława Żubertowskiego, pobudowali się na Draku na działce Deoniziaków. Ona była woźną w szkole, a on dojeżdżał do pracy chyba na kolei. Mieli córkę Janinę, co wyszła za Stryjka i wyprowadziła się chyba do Ostrówka k/Wołomina. Ich córka Marzena krótko mieszkała w domu dziadków.

DŁUGOŁĘCCY Aleksander i chyba Janina. Nie pamiętam gdzie w Sadownem mieszkali. On był cieślą. Mieli dwóch synów: Stanisława i Jana. Stanisław ożenił się z Janiną z d. Wódka w Sadolesiu i tam się wyprowadził. Kupił dom po Niemce Podszusce. Jan był kierowcą i ożenił się w Ostrołęce, gdzie się wyprowadził. Aleksander po wojnie m.in. budował dom drewniany na rogu ul. Kościuszki i Piekarskiej dla Łaty – co mieszkał przy ul. Mazowieckiej. W czasie budowy pokłócił się z Łatą o pieniądze i rzucił robotę, a prace przy domu podjął Jakubowski Józef – co mieszkał przy ul Grunwaldzkiej. Pewnego ranka p. Łata zobaczył przy jego domu Długołęckiego i krzyknął do stawiającego dom Jakubowskiego, by dał mu siekierę. Chwycił siekierę, wybiegł na ulicę i zabił nią Długołęckiego na miejscu. Jak szłam rano do szkoły, to na kocich łbach pokrywających ul. Kościuszki widziałam już tylko pełno krwi.

DOBOSZOWIE Bogusław i Genowefa z d. Kądziela zamieszkiwali przy ul Wiejskiej z prawej strony za olszyną. On pochodził z Wielgiego. Mieli gospodarstwo i najpierw mieszkali z teściami Janem i Aleksandrą Kądzielami. Bogusław dorabiał gręplując owczą wełnę w podwórku. Mieli kilkoro dzieci. W latach pięćdziesiątych wieczorem wybuchł w gręplarni Dobosza pożar od naftowej lampy. Była straszna wichura, a wiatr wiał od szosy w stronę Sojkówka. Błyskawicznie ogień objął budynki (stodoły i obory) pięciu następnych gospodarstw: Sychów (Hieronima), Piwków, Wójcików, Tomasików i drugich Sychów (Józefa). Pożar był tak ogromny, że biegnący do pożaru z pomocą ludzie z Sojkówka wracali się, bo nad ich głowami przelatywały palące się wiechcie strzech zagrażające im domostwom. Zbiegła się gasić cała wieś, z domów wynoszono co się dało na pola z drugiej strony Wiejskiej. Ja blisko pożaru pilnowałam młodszej Jadźki Wójcikównej siedzącej na polu w pierzynach. Na szczęście nie spaliły się wtedy nikomu zwierzęta.

DOBOSZOWIE Jan i Barbara z d. Sowłaczkow zamieszkiwali przy szosie na ul. Partyzantów w Gaju. Ona tam mieszkała z matką Grzybowską Bronisławą. On był murarzem. Mieli syna Pawła.

DUNOWSCY Józef i Stefania z d. Dąbrowska – zamieszkiwali przy ul. Wiejskiej za Bubrzykami, potem Konikami. Mieli średniej wielkości gospodarstwo. Dochowali się trojga dzieci: Leokadię, Kazimierza i Tadeusza. Leokadia wyszła za Eugeniusza Nozderkę do Rybia. Kazimierz ożenił się z Wandą Urbankowską i wyprowadził do Ociętego na gospodarstwo. Dojeżdżał też do pracy w Warszawie. Tadeusz został na gospodarstwie rodziców. Ożenił się z Kazimierą Jóźwik z Sadownego (Plac Kościelny). Mieli jedną córkę Hannę, która została nauczycielką. Tadeusz długie lat był sołtysem po moim ojcu Antonim.

DRUŻBA Wacław – ksiądz wikary, mieszkał na starej plebani, był dobrym księdzem, lubił pracować w ogródku i z chłopakami z Sadownego na przełomie lat 40-50 grali w piłkę nożną gdzie się dało: przy plebanii, cmentarzu i na pastwiskach. Potem przenosili go na inne parafie, a jako emeryt poprosił biskupa siedleckiego, by mógł zamieszkać na wikariacie i zamieszkał. Jak ksiądz w Prostyni zachorował, to ks. Drużba tam przeszedł, ale krótko po tym zachorował i zmarł.

DZIUBIELOWIE Benedykt Stanisław i Halina z d. Jóźwik z Wilczogąb. Zamieszkali w nowym, piętrowym domu przy Placu Kościelnym, przeprowadzając się z Ostrówka. Ona była dziewiarką, a on pracował w fabryce w Ostrówku. Mieli troje dzieci: Janusza, Ewę i Ulę. Halina wyszła potem za Henryka Gabelskiego i kupili od Kołodziejskiego dom z dużą działką przy Słonecznej.

Autor: Irena Warda

Szanowni Czytelnicy!

Dziękuję za tak duże zainteresowanie publikacją na temat powojennych mieszkańców Sadownego. Bardzo proszę – gdyby ktoś wyraził chęć – o umieszczanie w komentarzach (pod kolejnymi postami na Facebooku Info Sadowne) poprawek, uzupełnień czy też dodawanie nazwisk i historii rodzin, które mogłam pominąć przy spisywaniu swoich wspomnień. Z góry za nie dziękuję.

Przepraszam także za ewentualne pomyłki (pamięć jest ulotna) i dziękuję za wyrozumiałość, a także zachęcam do lektury kolejnych odcinków „Mojego alfabetu sadowieńskiego”. 

                        Irena Warda