Swobodny Nurt – I kwartał 1958 – cz. I
Nadal wspominamy początkowe lata rozwoju naszego Liceum, a pomaga nam w tym pismo uczniów sadowieńskiej szkoły – „Swobodny Nurt”. Przechodzimy do roku 1958.
MOTTO:
Z okruszynami młodości – co robić? Rozrzucić ptakom? Można i ptakom rozrzucić. Można i w słowa powkładać. Odfruną uradowane, żeby po nowe powrócić, wrócą – i słowa, i ptaki – nadzieją skrzydlate jednako.
Julian Tuwim /Okruchy młodości/
„- Swobodny to ten nurt może i jest, ale jak na nurt to stanowczo za wolny.”
Takie trochę może i złośliwe, ale nie pozbawione słuszności powiedzonko, usłyszałem niedawno przed tablicą ogłoszeniową Redakcji pisma młodzieży sadowieńskiej „Swobodny Nurt”.
Były jeszcze i inne propozycje nie mniej złośliwe, i nie mniej niestety słuszne.
– Powinniście zmienić tytuł waszego pisma – proponował inny z Kolegów.
– Zamiast „Swobodny Nurt”, nazwijcie go na przykład „Słomiany Ogień”.
I wiele jeszcze moglibyśmy wymienić wypowiedzi na temat tego naszego pierwszego numeru, gwoli jednak sprawiedliwości, trzeba przyznać, że słyszeliśmy również wiele i innych słów – słów uznania i szczerej zachęty do dalszej pracy. Część tych opinii przesłanych na adres Redakcji, zamieszczamy w niniejszym numerze.
No cóż? Wypadałoby się jakoś przed naszymi czytelnikami usprawiedliwić.
Bo przecież fakt /nawet udowodniony/, że mieliśmy „dobre chęci”, za bardzo nas nie broni.
Prawda ma inne źródła, a istotna przyczyna tego, że w ciągu trzech miesięcy nie ukazał się zapowiadany od dawna drugi numer naszej gazetki, raczej tylko pozornie winą obarcza Kolegium Redakcyjne.
Nie jesteśmy co prawda odosobnieni, jeśli idzie o trudności w wydawaniu młodzieżowego pisma.
Takie na przykład „Po prostu” też już od wielu miesięcy się nie ukazuje…..
Ze „Swobodnym Nurtem” historia jest jednak odmienna.
W słowie od Redakcji w pierwszym numerze naszego pisma pisaliśmy między innymi do Koleżanek i Kolegów.
– Od Was i tylko od Was zależeć będzie, czy życie Wasze w Szkole, będzie nadal bezbarwne, nudne i smutne, czy też potraficie uczynić je nie tylko pożytecznym, ale i pięknym, radosnym.
Zewnętrznym tego wyrazem miał być właśnie nasz „Swobodny Nurt”.
Dlaczego jednak nie wyszło to wszystko tak, jak tego pragnęliśmy?
Otóż przede wszystkim dlatego, że wciąż jeszcze panuje wśród nas jakaś przedziwna obojętność na nasze własne sprawy. Przyzwyczailiśmy się przez „tamte” lata, że za nas ktoś myślał, mówił, czynił.
Przyzwyczailiśmy się do różnych „wytycznych”, instrukcji, okólników, biuletynów, pism i referatów, i tak z przyzwyczajenia już tkwimy w tym po trosze i dziś jeszcze mimo, że na szczęście „fala papierków” już nas dzisiaj nie zalewa.
Wciąż jeszcze jednak wielu z nas uważa, że samodzielne, twórcze myślenie, można by zastąpić na przykład głosowaniem za, lub przeciw, byle „jednomyślnie”, i życie potoczy się samo tak, jak właśnie toczyło się na „zetempowskich kółkach”. I tu wydaje mi się leży przyczyna naszych chwilowych niepowodzeń.
Nam jednak zrażać się tym nie wolno.
Nie od razu może przełamiemy tę niechęć, apatię i zobojętnienie młodzieży do swoich własnych spraw.
Życie w tak dużym zespole jakim jest Szkoła – to nieprzebrane bogactwo – zdarzeń – przeżyć i humoru.
Chcielibyśmy więc z tego życia zebrać wszystko, co dobre, ciekawe i pożyteczne, co pogodne i radosne.
Rozumie się, że sami tego nie możemy zrobić.
W miarę naszych możliwości, starać się jednak będziemy, żeby ten nasz „Swobodny Nurt” stał się naszą, prawdziwie naszą gazetką, w której każdy znajdzie coś, co mu miłe i bliskie.
W miarę jego rozwoju będziemy starali się umieszczać również i ciekawsze zdjęcia z życia szkolnego. Ogłaszać będziemy różne konkursy, ankiety, zamieszczać reportaże, wywiady itp.
Mamy również zamiar być inicjatorem Wielkiego Zjazdu wszystkich absolwentów Szkoły w Sadownem i może nawet już w przyszłym roku.
Z przyjemnością i nie bez wzruszenia czytaliśmy listy od absolwentów naszej Szkoły studiujących obecnie w Warszawie. Część z nich zamieszczamy w bieżącym numerze, a wszystkim tym, którzy czują więź ze swoją „starą, kochaną budą” serdecznie dziękujemy i zapraszamy do dalszej współpracy. Mimo wszystko, wierzymy głęboko, że zrodzona w roku ubiegłym inicjatywa, nie będzie owym przysłowiowym słomianym ogniem, ale właśnie prawdziwym, zdrowym, radosnym i swobodnym nurtem.
B – a
Źródło: „Swobodny Nurt”, Sadowne 1958
