Niezgoda przyczyną zamknięcia przeprawy w Murawskich,
…szkolenia na wypadek cholery w powiatach sokołowskim i węgrowskim, otworzyli ochronkę w Trynosach, napad na popa pod Sterdynią, mniemane zdobycie twierdzy Kamionna, drobne nieporozumienie podczas jazdy furmanką.
Właściciel przeprawy promowej w Myśliborach, nie czując konkurencji na karku, zaniedbywał się w pracy. Na wpół przegnite promy wzbudzały strach w podróżnych, ale z braku innej alternatywy musieli korzystać z usług niedbalucha. Zamożny rolnik z pobliskich Murawskich Nadbużnych postanowił ludziom pomóc, a i sam przy okazji nieco kopiejek zarobić, wystawił więc prom co się zowie, odbierając klientelę przewoźnikowi z Myśliborów. Ten ostatni sięgał po różne sposoby, by pozbyć się konkurenta, aż wreszcie uciekł się do „czarnego pijaru” i podsycania najmniej chwalebnych cech charakteru mieszkańców, co trudne nie było, gdyż Murawskie to wieś szlachecka, a wiadomo, że „szlachta żyje w niezgodzie, kłóci się i procesuje o najmniejszą rzecz, a przy tym lubi gorzałeczkę”. Tamtejszy solidny prom wkrótce przestał pływać i leżał na brzegu niczym pomnik polskiej niezgody.
Powtarzające się, wtrącające tysiące ludzi do grobu epidemie cholery, zmusiły wreszcie władze do podjęcia działań jeszcze zanim plaga nadciągnie. W powiatach sokołowskim i węgrowskim szkoli się dziesiątki ludzi, którzy na wypadek nieszczęścia będą gotowi do akcji.
W Trynosach pobudowano budynek, w którym swoje miejsce znalazła ochronka, czyli instytucja socjalna, o zadaniach zbliżonych do dzisiejszego przedszkola.
