Pogodowe i inne mniemania ludu,
…uderzą w wielki dzwon w Węgrowie, w Andrzejewie nie chcą się składać na remont kościoła, konie znikają na drodze w Rosochatem, w Szulborzu kwitnie pieniactwo, napad na pocztę i monopol w Sterdyni, poświęcenie zboru pod Długosiodłem, niepokoje religijne w Jelonkach.
Zygmunt Gloger zebrał różne spostrzeżenia ludu nadnarwiańskiego, przede wszystkim meteorologiczne i astronomiczne nazywając je „zabobonami”, co można uznać za krzywdzące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że te zgrabne powiedzonka wynikają z wielopokoleniowych obserwacji przyrody. Artykuł dotyczy wprawdzie terenów nadnarwiańskich, ale z przeprowadzonego pośród czytelników wywiadu, wynika, że podobnie celne spostrzeżenia mieli także mieszkańcy okolic nadbużnych. Zdecydowaliśmy się zatem na publikację, zwłaszcza że lektura może dostarczyć wielu cennych wskazówek ogółowi publiczności płci obojga, a przede wszystkim rolnikom. Na przykład: żeby „grad przestał padać, należy wyrzucić przez okno srebrną łyżkę”; „aby w czasie suszy deszcz sprowadzić”, wystarczy „wsypać do zdroju garść maku”; aby mrozić, przestało, należy wymienić kolejno i bez zająknięcia „81 nazwisk osób łysych”.
W węgrowskiej firmie ludwisarskiej Włodkowskiego odlano dla kościoła w Lubartowie ogromny, ważący prawie dwie tony dzwon. Na widok kolosa węgrowianie oniemieli i postanowili biegusiem zamówić podobne cudo dla jednej ze swych świątyń.
