Znowu dzwonią donośnie w Węgrowie,

…patrioci z ziemi ostrowskiej opuszczają więzienia, areszt za nucenie polskiej melodii, dekanat ostrowski odchodzi po wiekach z diecezji płockiej, tragiczne wypadki oraz bohaterskie czyny w Broku i w Nurze.

Przy kościele parafialnym w Węgrowie stały dwie dzwonnice, tyle że z jednej głos się żaden nie rozchodził, bo z wielkiego dzwonu ostało się tylko sporych rozmiarów serce. Parafianie myśleli, myśleli, co z tym przykrym stanem począć, aż wreszcie umyślili, żeby zrobić składkę i zamówić dzwon nowy u miejscowego ludwisarza Antoniego Włodkowskiego, wnuczka ludwisarza Andrzeja, a syna Wincentego. Ten ostatni przybył do Węgrowa ponad pół wieku wcześniej, z należącej wówczas do Sapiehów, a położonej na dzisiejszej Białorusi, miejscowości Różana. Z Różany i jej okolic pochodzili także Aleksander Rymaszewski i Julian Dorożewski, którzy ożenili się z Włodkowiankami i założyli własne ludwisarnie. Zapewne, żeby nie wchodzić sobie wzajemnie w paradę, każdy pracował w innej, choć pobliskiej miejscowości i tak współistniały odlewnie dzwonów w Miedznej, Żeleźnikach i Węgrowie. Aleksander Rymaszewski nim trafił do Żeleźnik, to przez pewien czas mieszkał ponoć z małżonką w Broku. Czyżby właśnie tam zamierzał początkowo założyć ludwisarnię? Pod okiem wspomnianego Antoniego Włodkowskiego uczył się odlewniczego fachu Jakub Kruszewski. Potomkowie owego Jakuba do dzisiaj prowadzą odlewnię w Węgrowie. Dzwony Kruszewskich rozbrzmiewają nie tylko w całej Polsce, ale i daleko poza jej granicami, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Finlandii, Belgii, Francji, Niemczech, Brazylii, Ukrainie, Białorusi, Litwie, Rosji, Rumunii, Rwandzie, a nawet w Papui-Nowej Gwinei.

Więcej na stronie https://madzelan.cba.pl/znowu-dzwonia-donosnie-w-wegrowie-patrioci-z-ziemi-ostrowskiej-opuszczaja-wiezienia-areszt-za-nucenie-polskiej-melodii-dekanat-ostrowski-odchodzi-po-wiekach-z-diecezji-plockiej-tragiczne-wypadki-o/