„Sadowieńskie obrazy” – Rozdział IX

SADOWIEŃSKIE PORTRETY – Czesław Wycech.

„Z myślą o Polsce” – żył, pracował, działał i tworzył najwybitniejszy syn ziemi sadowieńskiej Marszałek Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, syn chłopa z Wilczogąb na Mazowszu – Czesław WYCECH.

Urodził się w niewielkiej, wciśniętej w szeroki łuk Bugu wiosce powiatu węgrowskiego dnia 20 lipca 1899 roku. Dziecięce lata przyszłego marszałka ludowego parlamentu upłynęły w otoczeniu mazowieckiej przyrody, kwietnych nadbużańskich łąk i pól przelanych słońcem lipcowych, skwarnych dni, zlewanych jesiennymi szarugami i prawie rok rocznie zatapianych przez  wiosenne wylewy powodziowe cennego, ospałego, lecz groźnego niekiedy Bugu.

Były to jeszcze wtedy czasy niewoli zaborczej, narzuconej ziemiom polskim przez złych, chciwych i podstępnych politycznie sąsiadów.

Ojciec Czesława, Antoni był potomkiem osiadłej tu na Mazowszu  od dawna chłopskiej rodziny Wycechów, której przodkowie zamieszkiwali już od roku 1524 w Kołodziążu, a potem przez lat około 200 w Wilczej, zwanej dziś Wilczogębami. Jak na owe czasy zaborczego ucisku społeczno – politycznego, był to chłop światły, rozumny, posiadający, co należało do wielkiej rzadkości, wykształcenie w zakresie 4 klas dawnego gimnazjum.

Rodzinę miał liczną, składającą się z 14-ciorga dzieci, dla których trzeba było nieprzerwanie ciężko pracować na kilkunastomorgowym gospodarstwie, aby utrzymać warunki normalnej egzystencji i zapewnienie potomstwu przyszłego bytu. Skromne gospodarstwo rolne nie zabezpieczało w pełni tej przyszłości i trzeba było zabiegać ponad siły, aby sprostać zadaniu i zagwarantować nie malej gromadce warunki przyszłego życia.

Pięciu synom udało się zapewnić przygotowanie zawodowe poza rolnictwem. Jednemu, Mieczysławowi – handlowe, dwom – ślusarsko-mechaniczne, jednemu – urzędnicze i jednemu, właśnie Czesławowi – zdobycie zawodu nauczycielskiego. Tylko trzy córki i dwaj synowie – Stefan i Zygmunt – pozostali na chłopskim zagonie, orząc i siejąc wzorem swych dziadów i pradziadów.

Mimo niełatwego najczęściej życia, atmosfera domowa rodziny Wycechów opierała się na twardych, surowych i nieugiętych zasadach, dyktowanych przez oświeconego ojca, który sam będąc gorącym patriotą i dobrym Polakiem, pragnął swe przekonania przeszczepiać w dusze swych dzieci. Nic dziwnego, że głęboki patriotyzm, jak panował w tym domu, wyrobił mu w rodzimej wsi i szerokim kręgu ziemi sadowieńskiej autorytet rodziny wysoce poważanej i cieszącej się dużym zaufaniem. „Pamiętam, że gdy byłem małym chłopcem, w rodzinnym mym domu odbywały się tajne zebrania chłopów z udziałem tajemniczych osób z Warszawy”. W rewolucyjnych latach 1904-1905 ojciec brał żywy udział w życiu politycznym i musiał się długo ukrywać przed władzami carskimi, których przedstawiciele kilkakrotnie nachodzili nasz dom”… wspomina Czesław Wycech w skromnie nakreślonej biografii rodzinnego domu.

Czynny udział Antoniego Wycecha i jego synów dorosłych w pracach konspiracyjnych organizacji niepodległościowych I i II wojen światowych, świadczą najdobitniej o wysokim poziomie patriotycznym i świadomej postawie tej prawdziwie, bez zastrzeżeń polskiej rodzinie nadbużańskiego chłopa.

Wśród takiej atmosfery wzrastał do lat młodzieńczych przyszły, czołowy działacz polskiego, radykalnego ruchu chłopskiego. Od najwcześniejszych lat nie były mu obce dążenia niepodległościowe i społeczno-polityczne narodu i chłopstwa polskiego. Trzy zasadnicze, jak sam wspomina, czynniki wywarły decydujący wpływ na ukształtowanie się jego późniejszych działalności: pochodzenie chłopskie, zdobycie wykształcenia pedagogicznego, które otworzyło mu drogę do bliskiego kontaktu z mieszkańcami wsi – chłopstwem oraz włączenie się od wczesnych lat młodzieńczych do pracy niepodległościowej i właściwie podchwyconej działalności w pracach rozwijającego się coraz bardziej ruchu ludowego.

Przeznaczeniem jego pracowitego i twórczego życia było od tej pory związanie się na zawsze z radykalnym ruchem chłopskim, w kontakcie z którym nie umiał dzielić swej pracy na zawodową i społeczną.

Od chwili zdobycia zawodu nauczyciela oba te aspekty związały się ze sobą nierozerwalnie i wytyczyły na drodze jego życia jasno wytknięty cel, do którego uparcie i niezmordowanie dążył.

Oprócz normalnych obowiązków zawodowej pracy nauczycielskiej, działalność społeczno-polityczna stała się treścią jego codziennego życia i zawładnęła nim całkowicie, bez reszty. Nieugięty charakter upartego i zdecydowanego postępowania, silna i niesłabnąca wola, tak bardzo wówczas potrzebna do przezwyciężenia piętrzących się nieraz trudności, krystalizowały i hartowały w nim pogląd o słusznie wybranej drodze, która prowadziła poprzez ciągłą walkę do polepszenia doli braci chłopskiej w Polsce lepszej, prawdziwie ludowej, o której marzyło się minionym pokoleniom.

Z życiem wsi rodzinnej związał się na krótko. Spędził tu czasy dziecięce, potem, dla zdobycia zawodu nauczycielskiego, opuścił ją na lat kilka, aby po pierwszej posadzie nauczycielskiej w Sokołowie powrócić i pracować w niej przez 3 lata jako nauczyciel, do roku 1922. Wilczogęby podówczas należały do tych nielicznych w powiecie węgrowskim wsi, które od początku XX wieku posiadała szkołę, założoną tu dzięki usilnym staraniom ojca Antoniego Wycecha.

Odegrała ona w życiu wsi niepoślednią rolę – nie było tu analfabetów i dzięki niej wzrastała świadomość społeczna jej mieszkańców. Dlatego też stwierdzić należy, że spośród kilkunastu wsi dawnej gminy Sadowne, Wilczogęby wyróżniały się swym zdrowym, świadomym obliczem w pracy społeczno-politycznej, która dzięki szkole i wzmożonej, aktywnej działalności Wycechów, rosła szybko, czyniąc z wilczogębiaków chłopstwo świadome swej roli i zadań jakie przed nimi stały.

Znamiennym i odważnym, jak na owe czasy, był fakt, że w okresie rewolucji 1905 roku chłopi Wilczogąb jawnie i zdecydowanie domagali się prowadzenia nauki szkolnej w języku polskim, a nie rosyjskim, który to, jak powszechnie wiadomo, był w każdej polskiej szkole językiem urzędowym i obowiązującym. Rewolucyjny nurt niezadowolenia żywiołu polskiego z narzuconej już od ponad stu lat przemocy zaborczej znalazł swe odbicie także  w spokojnych zdawałoby się Wilczogębach.

Odgłosy tej, wprawdzie krótkiej, ale ważkiej historycznie rewolucji dotarły do wsi rodzinnej przyszłego Marszałka Sejmu. Oto podniecone hasłami tej rewolucji, świadome już wtedy chłopstwo Wilczogąb wyraziło swe, z rządów cara Mikołaja II niezadowolenie, zdzierając i niszcząc jego portret, znajdujący się w szkole. Mały, bo zaledwie sześcioletni wtedy Czesław, choć nie był jeszcze wtedy uczniem tej szkoły, brał osobiście udział w niszczeniu urzędowego oblicza rosyjskiego satrapy.

Smak zakazanego chleba rósł szybko w świadomości młodego chłopca, czemu po wielokroć dawał wyraz w kolportowaniu nielegalnych, zakazanych książek i broszur, przemycanych zręcznie z domowej biblioteczko ojca do rąk kolegów szkolnych. Jak nam wspomina w swym zwięzłym rysie biograficznym, został wraz z bratem pewnego razu surowo skarcony przez nauczyciela Litwina za posiadanie nielegalnej broszury Wł. Bełzy pt. „Katechizm małego Polaka”.

Niezwykle umiłowanie wszystkiego co polskie, wrodzone i nieugięte dążności do poznawania dziejów nękanego niewolą zaborczą kraju ojczystego, o których szkoła ówczesna grobowo milczała oraz pierwsze kontakty z przemycanymi do wsi egzemplarzami „ZARANIA” budziły i krystalizowały w dorastającym chłopcu wiejskim jasno określone cele i zadania przyszłego swego życia, jako działacza-społecznika.

Na pogłębienie rozwijających się pojęć oraz potrzebnej w działaniu społecznika wszechstronnej wiedzy – ogromną rolę odegrała jego mrówcza i dociekliwa, niezmordowana praca samokształceniowa. Będzie ona jego nieodstępną towarzyszką w latach młodzieńczych, potem szkolnych w seminarium nauczycielskim, jak też i w okresie studiów w Instytucie Pedagogicznym.

Będzie ona niedostępną towarzyszką w latach młodzieńczych, potem szkolnych w seminarium nauczycielskim, jak też i w okresie studiów w Instytucie Pedagogicznym.

Już jako dojrzewający młodzieniec rzuca się w okresie I wojny światowej w wir pracy społecznej swojej wsi. Tworzy tu kółko samokształceniowe, prowadzi wieczory dyskusyjne na tematy związane z bogatą historią kraju ojczystego, omawia zagadnienia polityczne, zwraca uwagę na krzywdę i rolę chłopa w dotychczasowej sytuacji społeczno-politycznej, organizuje pierwsze, w środowisku regionu sadowieńskiego, kółko teatralne młodzieży wilczogębskiej.

To wstępne kroki na drodze ku przyszłej ogromnej działalności społeczno-politycznej i pisarskiej Czesława Wycecha, stanowiły na pewno znakomitą podbudowę do szeroko potem zakrojonej pracy we wszystkich podejmowanych przez niego problemach bezinteresownego działania na wielu jej odcinkach.

Rok 1917 stanowi w jego pracowitym życiu początek zdecydowanie określonej i jasno skrystalizowanej działalności społeczno-politycznej. Już w tym czasie nawiązuje kontakty z wybitnymi przywódcami ruchu ludowego i w latach 1918 – 1930 ściśle współpracuje w jego lewicowym nurcie „PSL Wyzwolenie”.

Pracując przez 3 lata jako nauczyciel w swych rodzinnych Wilczogębach jest już dojrzałym, świadomym swego celu i zadań działaczem rozwijającego się żywiołowo środowiska Sadownego i okolic, Działają tu również wtedy w ścisłym z nim powiązaniu Wacław Polkowski i Jan Kić, obaj tak, jak i on nauczyciele – ludowcy, aktywna i z uporem prowadzona praca jej trójki sadowieńskich społeczników, postawiła to środowisko w rzędzie najbardziej radykalnych i świetnie działających politycznie ośrodków powiatu węgrowskiego.

Po odzyskaniu niepodległości w listopadzie 1918 roku, ster władzy w młodym państwie starają się przechwycić siły reakcji polskiej, wspierające się głównie na filarach obszarniczo – kapitalistycznych Zamojskich, Radziwiłłów czy Potockich. Są to czasy, kiedy endecja popierana przez wszelkiego rodzaju elementy wsteczne zabiega o utrzymanie prymatu kosztem wielu nikczemnych, podstępnych, a nawet podłych metod w rodzaju metod w rodzaju bratobójczych mordów politycznych, np. na osobie pierwszego prezydenta Gabriela Narutowicza.

Lewica polska szerokim frontem stanęła wówczas przeciwko takim metodom, przeciwko wstecznictwu, zacofaniu i obskurantyzmowi, a w szczególności w okresie wyborów do Sejmu w roku 1919 i 1922. Dużym osiągnięciem wyżej wspomnianej Trójki i ich wielu sprzymierzeńców środowiska sadowieńskiego było, choć nie przeważające lecz równorzędne zwycięstwo lewicowych ugrupowań w politycznej walce wyborczej. To właśnie Czesław Wycech, Wacław Polkowski i Jan Kić prowadzili w tym okresie niezmordowaną akcję agitacyjną na rzecz sadowieńskiej lewicy, która dowiodła swą wyborczą podstawą o najaktywniejszym ugrupowaniu na terenie całego powiatu węgrowskiego.

Obok pracy politycznej w tym okresie Czesław Wycech angażuje się czynnie w pracach kół młodzieżowych tak podczas własnych studiów nauczycielskich w Seminarium Ursynowskim, jak i też w pracach z młodzieżą, nie tylko swojej wsi, ale wszędzie tam, gdzie rzuciły go losy „tułaczego” życia nauczycielskiego.

Od roku 1917 bierze czynny udział w związkowej pracy nauczycielskiej, piastując przez pewien okres czasu stanowisko prezesa „Ogniska” ZNP w Sadownem oraz prezesa Oddziału Powiatowego tegoż związku w Węgrowie, gdzie dał się poznać jako wartościowy jego działacz.

Jednym z czynników, który zaważył głęboko na ukierunkowaniu ideowym Cz. Wycecha, było jego wykształcenie zawodowe. Zawód nauczycielski przyszłego Marszałka Sejmu, nie stanowił czegoś przypadkowego. Za namową ojca i kierowany własnym, tkwiącym od dawna w głębi duszy instynktem powołania i przeznaczenia, wybiera ten pionierski zawód po to, aby poprzez czynne kontakty z wsią i całkowite zaangażowanie w sprawy chłopskie, mógł wyżywać swój, pełny młodzieńczego i ideowego temperamentu, charakter dużej miary społecznika.

Jak wspomniano wyżej, rzucały nim losy jego „tułaczego” życia nauczycielskiego, które przeważnie tylko na krótko pozwalały wiązać się z coraz to nowym środowiskiem. Nie dane było mu pracować dłużej na jednej placówce. Nie było zresztą jeszcze wówczas prawnych przepisów pragmatycznych, które tak, jak dziś, mogłyby brać w obronę nauczyciela. Zgodnie z metodą władz endeckich, stosowano wtedy nagminnie i powszechnie, ludzi tego typu i pokroju, podejrzanych o działalność i poglądy lewicowe, nie trzymano długo w jednym i tym samym miejscu. Wyszukiwanie byle jakich przyczyn, nie mających najczęściej żadnego uzasadnienia i pokrycia, czepianie się lada głupstwa, powodowało częste przerzucanie „dla dobra szkoły” z miejsca na miejsce, nieraz w odległe, nieznane zupełnie strony, w których trzeba było pracę swoją podejmować od podstaw, od nowa.

Podobne losy „tułacza” dzielili bliscy Cz. Wycechowi nauczyciele – ludowcy w powiecie węgrowskim, jak Władysław Okulus, Wacław Polkowski, Jan Kić i inni. Wystarczy nadmienić, że Cz. Wycech w latach od 1918 do 1937 pracował jako nauczyciel aż w siedmiu szkołach – najpierw w Małożewie, powiatu sokołowsko – podlaskiego, potem w Wilczogębach, Węgrowie, Włodawie, Lublinie, Chojnicach i Warszawie. To ciągłe napiętnowanie ze strony ówczesnej władzy endeckiej nie skłoniły zahartowanego już w niezłomnym działaniu bojownika o sprawiedliwość, ludową, a nie obszarniczo – kapitalistyczną…….

Źródło: „Sadowieńskie obrazy…”, Edwarda Sówka, Sadowne 1970