„Deszczowa spowiedź”

Stanisław Grądzki – wiersz.

 

 

 

 

 

Deszczowa spowiedź

Dzisiaj otworzyłem do snu drzwi,
Które zamknęli w nocy zazdrośni sąsiedzi.
Znowu pada, błyska się, znowu grzmi.
W strugach deszczu wychodzę do spowiedzi.

Takich strug czuć nie będzie wam dane,
Bo przez okno oglądacie niebo sine,
Lub podziwiacie płótna deszczem malowane,
Mając suchą koszulę i suchą czuprynę.

Płynie z nieba na ziemię mokry śpiew.
Kurz spłukuje z kwiatów, łąk i drzew.
Samotny stoję, Deszcz gwałtownieje.

Spada na głowę, ramiona, jest w oddechu.
Deszczu, więcej deszczu, niech nas zaleje
I oczyści ludzkie ciała z grzechu.