LOKALNA GRA O TRON

BURZLIWE I MNIEJ BURZLIWE SEJMIKI NURSKIE LAT OSIEMDZIESIĄTYCH XVIII WIEKU.

Przeglądając szczęśliwie zachowane księgi grodzkie i ziemskie nurskie, autor niniejszego artykułu natrafił na bardzo interesujący dokument sporządzony na żądanie starosty nurskiego Tomasza Konstantego Ossolińskiego. Tego rodzaju dokument określano mianem manifestu, a jego naturę doskonale objaśnił Zygmunt Gloger: „Tak nazywano zażalenie wniesione do akt sądowych przeciwko doznanej od kogo krzywdzie, z zapowiedzią, że manifest będzie na drodze prawa działać. Manifest był więc wstępem do procesu i zastrzeżeniem swoich praw, którem przerywano przedawnienie. Ale manifest, jeżeli nie był w ciągu roku pozwem poparty, tracił moc i tak samo jak pozew, nie popierany przez rok, upadał”. Nie był to zatem jeszcze pozew sądowy, ale jego zapowiedź.

Wnoszącego manifest, a więc skarżącego się na doznaną krzywdę nazywano „żalącym się”, krzywdziciela zaś określano mianem „obżałowanego” – oczywiście owych żalących się i obżałowanych mogła być cała grupa i to często spora. Po przejrzeniu wielu tomów akt nurskich można wysnuć wniosek, że utarło się, iż obżałowany odpowiadał własnym kontrmanifestem, a później kontrpozwem, w których to dokumentach dochodziło do zamiany ról. Gdy jakiś acan poskarżył się, dajmy na to, że jego sąsiad zdefasonował mu szablą adonisowe oblicze, to rzekomy sprawca natychmiast się żalił, że on niebożątko nigdy szabli w ręku nie trzymał, a to tamten kłamca, jego, świętego młodzianka bez żadnej racji zaatakował. Nie mając zaś czym się bronić, zręcznie ciosów unikał, a że tamten niezguła był pewnikiem pijany, to tak niedołężnie szablą wywijał, że sam swą fizjonomię oszpecił.

Więcej na stronie https://madzelan.cba.pl/lokalna-gra-o-tron-burzliwe-i-mniej-burzliwe-sejmiki-nurskie-lat-osiemdziesiatych-xviii-wieku/