Stanisław Grądzki – wiersz
„Moja poezja”
Niekiedy szumi jak Liwiec w zamyśleniu,
Płynąc w świetle księżyca po słowach piasku.
To znów olśniona nadmiarem słońca blasku
Przemawia ciszą kwiatów w zielonym półcieniu
Jest jak pochylone drzewo nad wodami zapomnienia.
Każdej nocy stawiam na nim klepsydry z kolorami
Tęczy. Można je dotknąć, można przejść czasami
Po gałęziach snów na brzeg obudzenia.
Wytykacie jej nadmiar wdzięcznego rymowania
Nikt nie wspomina o złotych ziarnach brylowania,
Z których wyrastają rajskie, wonne kwiatki.
Różni poeci za tym kwiatem gonili i gonią,
Ale Parnas jest wielki, a kwiat rajski rzadki.
Umieram powoli z tęsknoty za wonią…
Z tomiku „ Czy pamiętasz?”
Foto: Wiesław Maliszewski

